
Co może się wydarzyć złego w środku nocy, na lotnisku w Tbilisi, w bardzo przyjaznej Polakom Gruzji? Dosłownie wszystko. Ta historia uczy, że nawet w pozornie bezpiecznym miejscu poza granicami kraju, w otoczeniu innych Polaków, należy być ostrożnym.
Moi drodzy, apeluję: BĄDŹCIE CZUJNI. I to nawet w kraju tak przyjaznym jak Gruzja. Na turystę przemierzającego świat czeka niejedno niebezpieczeństwo. I nie są to tylko naciągacze w zaułkach Indii czy Nepalu, porywacze taksówek w Boliwii, policja w Iranie czy panienki na krakowskim Rynku, zapraszające do klubów ze striptizem. One nie brzmią tak źle. Ale dać się wciągnąć w przemyt w dowolnym kraju, oznaczać może miesiące walki o wolność bez gwarancji jej odzyskania. A w pechowym czasie i miejscu – lata za kratkami. Uważajcie i myślcie. Również w serdecznej i przyjaznej Gruzji, o 2 w nocy, na pełnym policji lotnisku.
