
Pochodzący z nadania Prawa i Sprawiedliwości sędzia Trybunału Konstytucyjnego prof. Lech Morawski może odpowiedzieć za spowodowanie wypadku na autostradzie A1. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wystąpiła do prokuratora generalnego o skierowanie do prezesa TK wniosku o pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej. Sprawę łatwo zastopować mogą więc jeszcze Zbigniew Ziobro lub Julia Przyłebska, ale wygląda na to, że prof. Morawski nie ma w tej sprawie wsparcia swojego zaplecza politycznego.
Choć prof. Lech Morawski podczas głośnego wykładu w Oxfordzie mówił, że jest nie tylko sędzią Trybunału Konstytucyjnego, ale reprezentuje także rząd Prawa i Sprawiedliwości, kto wie, czy nie zawiedzie się na partii rządzącej. Na to, że panujący wokół niego klimat polityczny pozwoli na pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej zdają się wskazywać słowa prezydenckiego rzecznika Krzysztofa Łapińskiego.
Krzysztof Łapiński
rzecznik prasowy i sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP
Przypomnijmy, że w maju sprawę wypadku z udziałem prof. Lecha Morawskiego szeroko opisywał w naTemat Tomasz Ławnicki. Profesor ze zdarzenia tego wyszedł bez szwanku, choć to on jechał swoim mercedesem z prędkością ok. 135 km/h i uderzył w tył dostawczego peugeota boxera jadącego ok. 100 km/h. Kierujący dostawczakiem Andrzej Peruga trafił do szpitala z ciężkimi obrażeniami, przeszedł operację. Przez pół roku był na zwolnieniu lekarskim. Czeka go jeszcze jedna operacja.
– Kiedy już zdrowotnie dochodziłem do siebie i zacząłem załatwiać sprawy związane z odszkodowaniem. Mój samochód był w 50 proc. w leasingu, po wypadku nie nadawał się już do niczego. Chciałem odzyskać choć część jego wartości, więc udałem się do ubezpieczyciela pana Morawskiego z policyjną notatką stwierdzającą, kto jest sprawcą. I tu się zaczęły schody... Okazało się, że pan Morawski powiadomił swojego ubezpieczyciela, iż nie poczuwa się do winy, a żadne zarzuty nie zostały mu postawione – mówił poszkodowany Andrzej Peruga naszemu reporterowi.
Teraz prof. Lech Morawski może jednak zarzuty usłyszeć. Ich postawieniem mogłaby zakończyć się procedura wszczęta właśnie przez Prokuraturę Okręgową w Gdańsku. Tyle, że wiele zależy od ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego w jednej osobie, czyli Zbigniewa Ziobry. Jeżeli zdecyduje się on przychylić do dążeń śledczych, sygnowany przez niego wniosek o wyrażenie zgodny na pociągnięcie prof. Lecha Morawskiego do odpowiedzialności karnej trafi na biurko prezes TK Julii Przyłębskiej, a ostatecznie o jego rozpatrzeniu zdecydowałoby zdominowane przez nominatów PiS Zgromadzenie Ogólne TK. Czyli de facto losy tej sprawy powinny rozstrzygać się na Nowogrodzkiej...
