
Janusz Korwin-Mikke kolejny raz udowadnia, że w kilku zdaniach bez problemu potrafi połączyć rasizm, ksenofobię, szowinistyczną pogardę dla kobiet, a nawet eurofobię. Najnowszy taki popis dał w poście na temat swojego pobytu w jednym z brukselskich szpitali i problemach ze zdobyciem poduszki.
Zaledwie kilka miesięcy temu Janusz Korwin-Mikke został surowo ukarany przez Parlament Europejski za wygłaszanie opinii o tym, że kobiety powinny być gorzej wynagradzana, bo są "słabsze, mniejsze i mniej inteligentne". Przed miesiącem usłyszał natomiast wyrok polskiego sądu za atak na europosła Platformy Obywatelskiej Michała Boniego. Kto wie, czy i za swój najnowszy wpis na Facebooku nie spotkają go konsekwencje, ale jak wiadomo sława rasisty, ksenofoba i szowinisty jest dla Korwin-Mikkego warta wszelkich poświęceń. Idol wielu młodych adeptów polskiej polityki tak opisał więc swój pobyt w belgijskim szpitalu...
Jego facebookowy wpis jest krótki, ale uwagą o "nieatrakcyjnym dla białasa zapachu murzynki", "chowie kobiet" i przemyśleniami o tym, jak praca brukselskich pielęgniarek przekłada się na przyszłość jego cywilizacji z pewnością trafił chyba we wszystkie gusta swojej rzeszy fanów znad Wisły. Ci może niechętnie na niego głosują, ale zawsze chętnie oklaskują tego typu popisy staruszka z muszką.
