
Robert Górski zdradza, co po wakacjach będzie w "Uchu Prezesa". Zapewnia, że w serialu nie zabraknie... prezesa. Nie zmieni się też aktorska obsada w roli rządowych dygnitarzy, bo – zdaniem satyryka – raczej nie będzie rekonstrukcji rządu. Natomiast gdyby mógł, to z chęcią wymieniłby opozycję, ale tę prawdziwą na Wiejskiej, bo nie potrafi wyjść z marazmu.
– A na przykład prawdziwy prezes, i owszem, takie prawie morze, bo zdaje się jak zwykle wyląduje na Zalewie Szczecińskim razem z Joachimem Brudzińskim łowiąc ryby.
– Pan prezes, z tego co wiem, za granicę się nie wybiera.
– Był w Niemczech, spotykał się z Angelą Merkel tête-à-tête.
– Ale mimo wszystko jest to bliska zagranica. Stalin też nie wyjeżdżał. Był najdalej chyba w Jałcie, a za granicą nigdzie.
– A Kim Ir Sen jeździł pociągiem, i co z tego? Pies też jeździł koleją.
– To że dyktatorzy mają swoje szczególne upodobania.
