
Przynajmniej nie jest Misiewiczem, bo ma tytuł doktora nauk prawniczych. Gorzej, że nie posiada doświadczenia w przemyśle chemicznym, a został wiceprezesem Grupy Azoty. Chodzi o dotychczasowego szefa gabinetu Jarosława Gowina – radnego Grzegorza Kądzielawskiego.
REKLAMA
Specjalnie dla niego poszerzono zarząd. Dołączył do licznego grona zwolenników "dobrej zmiany". Grupa Azoty stała się bastionem specjalistów z Prawa i Sprawiedliwości. Jak wylicza "Gazeta Wyborcza" wiceprezesami Azotów, zostali – Tomasz Hinc, radny PiS ze Szczecina. Kolejnym Józef Rojek, były prezydent Tarnowa, i b. poseł PiS oraz Solidarnej Polski. Natomiast prezesem Jednostki Ratownictwa Chemicznego w Grupie Azoty jest Jacek Łabno, były asystent Rojka, a obecnie tarnowski radny PiS. Należący do tego partyjnego klubu, Tadeusz Gancarz, szefuje spółce Koltar też z Grupy Azoty.
W tym gronie Grzegorz Kądzielawski będzie czuł się znajomo. Trzeba przyznać, że szef gabinetu Jarosława Gowina mógłby obdzielić doświadczeniem kilka osób. Chociażby w ostatnich latach był członkiem Rady Programowej Polskiego Radia w Warszawie "RDC", czy przewodniczącym Rady Nadzorczej Zakładów Górniczo-Metalowych "Zębiec". W jednym z wywiadów nie wykluczył walkę o stanowisko prezydenta Tarnowa.
Jego kariera nie jest tak oszałamiająca, jak byłego wójta Pcimia, Daniela Obajtka, który od wyborów został dwukrotnie prezesem. Obecnie szefuje Enerdze. Nie jest też tak emocjonująca, jak chociażby słynna kariera byłej prawej ręki Antoniego Macierewicza. Zmiany w zbrojeniówce budzą najwięcej kontrowersji. Natomiast awans dotychczasowego szefa gabinetu politycznego Jarosława Gowina może świadczyć o wzmacnianiu wpływów lidera Polski Razem.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
