PiS pracuje nad wprowadzeniem opłaty drogowej, która doprowadzi do podwyżek cen paliw. A jeszcze niedawno premier Beata Szydło mówiła, że nowe podatki to nie jest dobry sposób na rozwój.
PiS pracuje nad wprowadzeniem opłaty drogowej, która doprowadzi do podwyżek cen paliw. A jeszcze niedawno premier Beata Szydło mówiła, że nowe podatki to nie jest dobry sposób na rozwój. Fot. YouTube.com/Kancelaria Premiera

Im bardziej do Polaków dochodzi, że za sprawą wprowadzanej przez PiS opłaty drogowej wzrosną ceny paliw, tym częściej internet przypomina sobie o tym, że nie tak wyglądały obietnice "dobrej zmiany". Szybko przypomniano sobie, jak Mariusz Błaszczak mówił, że podwyżki cen oznaczają drożyznę w sklepach. Wróciło też wymowne zdjęcie Jarosława Kaczyńskiego z czasów, gdy domagał się tańszych paliw. Teraz Polacy przypomnieli sobie również to, co o dorabianiu się państwa na nowych podatkach mówiła premier Beata Szydło.

REKLAMA
Gdyby komuś informacje o wprowadzanej przez Prawo i Sprawiedliwość opłacie drogowej umknęły, na starcie przypomnijmy, iż projekt ten zakłada utworzenie Funduszu Dróg Samorządowych, z którego mają być finansowane remonty lokalnej infrastruktury. Najnowsza "dobra zmiana" dla polskich kierowców oznaczać będzie podwyżkę cen wszystkich paliw ok. 25 gr za litr. Czyli każde tankowanie do pełna (w zależności od pojemności zbiornika) będzie kosztowało o kilkadziesiąt złotych więcej. Jeśli nawet komuś pełen bak wystarcza na cały miesiąc, rocznie będzie on musiał przygotować się na co najmniej kilkaset złotych dodatkowych wydatków na państwo.
Rząd Beaty Szydło liczy, że dzięki wprowadzeniu opłaty drogowej co roku uda mu się załatać dziurę budżetową dodatkowymi 6 mld zł. Tymczasem jeszcze przed rokiem szefowa rządu miała inne zdanie na temat obciążania Polaków nowymi daninami publicznymi. – Podnoszenie podatków nie jest dobrym sposobem na rozwój gospodarczy. Jesteśmy nastawieni na rozwój więc na pewno podatków podnosić nie będziemy – mówiła Beata Szydło w sierpniu ubiegłego roku, tuż po zaprezentowaniu wstępnego projektu budżetu na 2017 rok. Po tych obietnicach dziś został tylko ten tweet, który z wiadomych przyczyn właśnie zyskał w polskiej sieci drugie życie...
Jak informowaliśmy w naTemat, to nie pierwszy raz, gdy w ostatnich dniach Polacy przypomnieli sobie o tym, że jeszcze niedawno politycy PiS nie zapowiadali podwyżek cen paliw, a domagali się ich obniżenia. Tak czynili między innymi Jarosław Kaczyński i Mariusz Błaszczak. W sierpniu 2011 roku sam prezes PiS jako lider opozycji wzywał ówczesnych rządzących do zmniejszenia akcyzy na paliwa. – Tę akcyzę można po prostu obniżyć. Jeżeli się ją obniży, to spadnie także cena benzyny – apelował. I na konferencję prasową w tej sprawie przyszedł z takim oto przemawiającym do wyobraźni rekwizytem:
logo
Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta
Do wyobraźni Polaków bardzo mocno przemawiały też słowa Mariusza Błaszczaka, który w roli polityka opozycji nie miał wątpliwości, że wysokie ceny paliw uderzają nie tylko w kierowców. – Kiedy wzrasta cena paliwa, wzrastają ceny również i innych produktów, w tym żywności – alarmował kilka lat temu. Oczywiście w czasach, gdy w PiS dopiero marzyli o ponownym zdobyciu władzy.