
– Zwrócił się o spotkanie i ja się z nim spotkałem, a to zawsze jest problem, gdy się w podziemiu spotykasz z kimś, kto nie jest w strukturach podziemia, bo trzeba się odpowiednio ubezpieczyć. Szybko uciekłem z tego spotkania, bo uznałem go za agenta KGB – tak legendarny antykomunistyczny opozycjonista Bogdan Lis wspominał swój kontakt z Antonim Macierewiczem z 1983 roku. Te słowa padły w wywiadzie udzielonym "Newsweekowi" w 2016 roku, ale dziś wracają ze zdwojoną siłą.
Bogdan Lis
Dawny opozycjonista
Dziś te słowa sprzed roku wracają w zupełnie nowym kontekście. Kilkanaście dni temu dziennikarz Tomasz Piątek opublikował głośną książkę "Macierewicz i jego tajemnice", w której twierdzi, iż wiceprezes PiS i minister obrony narodowej utrzymuje związki z osobami powiązanymi z rosyjskimi służbami specjalnymi. Według stworzonej przez Piątka mapy, polskiego polityka od samego Władimira Putina dzieli tylko kilka kontaktów.
Oliwy do ognia w tej sprawie dolewają też zachodnie media. Jak informowaliśmy w naTemat, niemiecki dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" doniósł o rzekomym istnieniu podejrzanych powiązań wiceministra obrony Bartosza Kownackiego z grupami destabilizującymi Europę na zlecenie Kremla. Następnie informacje te powtórzył brytyjski "The Guardian", w którym oceniono, iż "pogłębiły się obawy, że minister Macierewicz zagraża bezpieczeństwu swojego kraju".
Źródło: Newsweek