In vitro to inaczej aborcja? Marsz dla Życia i Rodziny w Rzeszowie, rok 2010.
In vitro to inaczej aborcja? Marsz dla Życia i Rodziny w Rzeszowie, rok 2010. Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta

"Kiedy w zeszłym tygodniu próbowała wytłumaczyć szwedzkiemu mężowi i teściowej, że politycy chcą w Polsce zakazać in vitro, patrzyli na nią z niedowierzaniem" - pisze "Newsweek", cytując mieszkającą od lat w Szwecji Polkę. Kontynuuje w ten sposób debatę nad tą metodą, którą PiS rozpoczęło propozycją karania za in vitro więzieniem.

REKLAMA

– Gdyby absurdalna propozycja PiS w sprawie in vitro została przyjęta, cofnęlibyśmy się do średniowiecza – mówi w najnowszym numerze "Newsweeka" Bogna Sworowska, była Wicemiss Polonia, której dziecko urodziło się dzięki metodzie in vitro. W wywiadzie udzielonym Renacie Kim opowiada, że chętnie poszłaby do Jarosława Kaczyńskiego przedstawić mu swoje upragnione dziecko, które urodziło się dzięki metodzie, za którą prezes Prawa i Sprawiedliwości chciały wtrącać ludzi do więzienia.

– Poszłabym do pana Kaczyńskiego z moim 8-letnim upragnionym, cudownym dzieckiem, które przyszło na świat dzięki metodzie in vitro, i opowiedziałabym mu swoją historię. Mam nadzieję, że dałoby mu to do myślenia i skłoniło do przeanalizowania tematu raz jeszcze - mówi "Newsweekowi" Sworowska.

Poszłabym do pana Kaczyńskiego z moim 8-letnim upragnionym, cudownym dzieckiem, które przyszło na świat dzięki metodzie in vitro, i opowiedziałabym mu swoją historię.

Bogna Sworowska

modelka, w najnowszym numerze "Newsweeka"

Modelka przytacza też historię swojej wieloletniej walki o macierzyństwo, w której bez sięgnięcia po in vitro skazana była na porażkę. – Staraliśmy się z mężem o dziecko ponad dwa lata, ale nic z tego nie wychodziło. To niedługo w porównaniu z innymi parami, ale ja miałam już wtedy 36 lat i nie mogłam czekać. W końcu stwierdziliśmy, że najwyraźniej coś jest nie tak i poszliśmy do lekarza. Jednego, drugiego, potem trzeciego. Przeszliśmy wszelkie możliwe badania, byliśmy nawet u specjalistów we Francji i USA. W końcu lekarze powiedzieli, że konieczny będzie zabieg in vitro – opowiada Bogna Sworowska.

Przyznając, że przy metodzie in vitro najtrudniejszy dla kobiety jest okres przed zabiegiem. To wiąże się bowiem z codziennymi wizytami u lekarza, braniem zastrzyków hormonalnych. A te sprawiają, że kobieta staje się słaba, wpada w zły nastrój, miewa bóle i nudności. – Po pewnym czasie nie miałam już miejsca na brzuchu, gdzie mogłabym zrobić sobie kolejne wkłucie, cały był obolały. Bywało, że nie czułam się dobrze psychicznie, miałam lęki i chwile zwątpienia. Z jednej strony bardzo czekałam na wszczepienie zarodka, a z drugiej budził się we mnie strach – wspomina kobieta.

Jest mi wstyd za mój kraj. [...] Wstyd, że o bezpłodności wypowiadają się ludzie, którzy nie mają o tym pojęcia. [...] Kiedy w zeszłym tygodniu próbowała wytłumaczyć szwedzkiemu mężowi i teściowej, że politycy chcą w Polsce zakazać in vitro, patrzyli na nią z niedowierzaniem. Przecież mamy 2012 rok!

Dagmara Weinkiper-Halsing,

w "Newsweeku"

Bogna Sworowska w rozmowie z "Newsweekiem" twierdzi, że w jej opinii skandaliczny pomysł PiS jest rezultatem braku odpowiednich działań w sprawie in vitro ze strony rządu Platformy Obywatelskiej. Modelka ma jednak nadzieję, że to zmusi polityków przychylnych in vitro, by wreszcie zrobili coś w kierunku właściwego uregulowania tej kwestii.

– Nawet nie umiem powiedzieć, czy po propozycji PiS jest mi smutno, przykro, czy raczej jestem wściekła. Ona jest po prostu absurdalna i mam nadzieję, że my jako obywatele nie pozwolimy na jej przyjęcie. Bo gdyby została przyjęta, cofnęlibyśmy się do średniowiecza – podsumowuje.

– Jest mi wstyd za mój kraj. [...] Wstyd, że o bezpłodności wypowiadają się ludzie, którzy nie mają o tym pojęcia. [...] Kiedy w zeszłym tygodniu próbowała wytłumaczyć szwedzkiemu mężowi i teściowej, że politycy chcą w Polsce zakazać in vitro, patrzyli na nią z niedowierzaniem. Przecież mamy 2012 rok! - odpowiadali – mówi tymczasem "Newsweekowi" Dagmara Weinkiper-Halsing, która od lat mieszka w Szwecji. W najnowszym wydaniu tygodnik poświęca bowiem in vitro nie tylko strony z wywiadem z Bogną Sworowską.

Mnie już brak sił. Wracamy do młócki ideologicznej, którą mieliśmy w poprzedniej kadencji Sejmu.

prof. Sławomir Wołczyński

prezes Polskiego Towarzystwa Rozrodu w "Newsweeku"

Kobieta przyznaje, że długo bawiło ją podejście niektórych polskich polityków do in vitro. Przestało jednak bawić, gdy usłyszała, że dzieci poczęte tą metodą są „mordercami swego nienarodzonego rodzeństwa”. – Po ostatnim wystąpieniu PiS jestem po prostu przerażona. Przerażona – mówi "Newsweekowi".

Cytowani przez tygodnik eksperci podkreślają tymczasem, że za sprawą postulatów postawionych w ubiegłym tygodniu przez Prawo i Sprawiedliwość w Polsce można powoli zapomnieć o dyskusji o powszechnej refundacji in vitro. Ponieważ w ten sposób wracamy nad Wisłą do rozważań, czy in vitro w ogóle powinno być w naszym kraju legalne. – Mnie już brak sił. Wracamy do młócki ideologicznej, którą mieliśmy w poprzedniej kadencji Sejmu – stwierdza w rozmowie z tygodnikiem prof. Sławomir Wołczyński, prezes Polskiego Towarzystwa Rozrodu.

Więcej w najnowszym "Newsweeku".