Jarosław Kaczyński szybko zmienił poglądy o sądownictwie.
Jarosław Kaczyński szybko zmienił poglądy o sądownictwie. Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta

Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia? Najwyraźniej taka myśl przyświeca politykom partii rządzącej, która w tempie ekspresowym przepchnęła ustawę o Sądzie Najwyższym najpierw przez Sejm, a tej nocy rozpoczęła "akcję" w Senacie. A jeszcze trzy lata temu poglądy w partii były inne. Tylko że wtedy była w opozycji.

REKLAMA
W programie partii z 2014 roku w pierwszym rozdziale przedstawiono m.in. sześć zasadniczych celów PiS w kwestii legislacji. Porażający jest zwłaszcza cel trzeci. To trzy zdania, które całkowicie obnażają intencje prezesa.

Fragment programu Prawa i Sprawiedliwości z 2014 roku

Trzeci cel to wyeliminowanie nazbyt częstych i pospiesznie wprowadzanych zmian w obowiązujących ustawach. Tworzenie prawa nie może być ekspresowym, interwencyjnym reagowaniem na bieżące zdarzenia. Nie może dochodzić do znanych z ostatnich lat sytuacji, gdy nowelizacja goni nowelizację albo nakłada się w czasie na parlamentarny proces uchwalania nowej ustawy dotyczącej tej samej materii.

Niesamowite, nie? "Pospiesznie wprowadzane zmiany w obowiązujących ustawach" z dzisiejszej perspektywy brzmią jak dowcip, a krytykowany rząd Donalda Tuska wprowadzał je wręcz w żółwim tempie.
I jak inaczej nazwać ustawę o Sądzie Najwyższym, jeśli nie "prawem interwencyjnym", jeśli dzięki temu zostanie uratowana skóra Mariusza Kamińskiego? Rząd PiS – do spółki z prezydentem – podniósł także na nowy poziom kwestię nowelizowania. Bo jeśli prezydent próbuje "nowelizować" nieprzyjętą ustawę, a tak się wydarzyło z KRS, to jest to rozwiązanie co najmniej nowatorskie.
I na koniec zdanie-perełka.

Zwiększymy też znaczenie instytucji wysłuchania publicznego jako rękojmi jawności procesu ustawodawczego i jego otwarcia na opinie obywateli.

Nawet nie trzeba komentować.