
Wczorajsze protesty w największych miastach Polski były spektakularne. Na Krakowskim Przedmieściu ścisk był tak duży, że momentami trudno było wziąć głębszy oddech. Opozycja tym razem lepiej przygotowała się technicznie – było dobre nagłośnienie. Wciąż jednak kuleje to, co leci z głośników.
REKLAMA
Nie straszcie już twarzą Kaczyńskiego. Naprawdę doskonale widzieliśmy tę twarz w opcji bez żadnego trybu. W naTemat przeanalizowaliśmy nawet dokładnie, rysa po rysie, zmarszczka po zmarszczce, co mówiła jego mimika. Przekonani, że to osobista zemsta chorego z ambicji i resentymentu polityka, który z Polski robi własny folwark – są już przekonani. Popierający PiS są dumni z tego sejmowego szału – bijecie tylko w ich bęben.
Romantyzm 2.0
Jarosław Kaczyński jest fantastycznym powieściopisarzem – najlepiej czuje się w klimatach XIX-wiecznych. Nie mowa tu o poglądach, które swoją drogą przystają do tego okresu historycznego, ale o stylu literackim – romantyzmie. Figury, takie jak Polska Chrystusem wszystkich narodów, poczucie zagrożenia i paląca potrzeba obrona polskich wartości i wiary katolickiej to chwyty retoryczne, które PiS czerpie od najlepszych polskich wieszczów. Właśnie taką narracją ujął swoich wyborców, bo w Polakach potrzeba romantycznego patosu i przeżywania tzw. polskiego losu (powstania, tragedie, znieważenia) wciąż jest bardzo silna. Mimo że nie ma najeźdźcy, powstań, czystek i wykluczenia języka polskiego z systemu edukacji.
Jarosław Kaczyński jest fantastycznym powieściopisarzem – najlepiej czuje się w klimatach XIX-wiecznych. Nie mowa tu o poglądach, które swoją drogą przystają do tego okresu historycznego, ale o stylu literackim – romantyzmie. Figury, takie jak Polska Chrystusem wszystkich narodów, poczucie zagrożenia i paląca potrzeba obrona polskich wartości i wiary katolickiej to chwyty retoryczne, które PiS czerpie od najlepszych polskich wieszczów. Właśnie taką narracją ujął swoich wyborców, bo w Polakach potrzeba romantycznego patosu i przeżywania tzw. polskiego losu (powstania, tragedie, znieważenia) wciąż jest bardzo silna. Mimo że nie ma najeźdźcy, powstań, czystek i wykluczenia języka polskiego z systemu edukacji.
A opozycja, nie wiedzieć czemu, leci jak ćma do ognia i wpisuje się w sposób mówienia martyrologiczny, romantyczny, PiS-owski. Wczorajsze przemówienie Agnieszki Pomaskiej o łzach ronionych za Polską demokrację nie przemówi do nieprzekonanych. Dla nich to nie łzy. To kwik świń nad korytem. Czytanie Miłosza? Przecież to zabawa "elit", czyli dokładnie to, o co chodzi PiS-owi i bazowanie na argumentach emocjonalnych, a takie nigdy nie są dobre w nakłanianiu do swoich racji. Bo – mimo że chyba wszyscy mamy wrażenie, że Polska jest pogrążona w jakimś szale – tylko argumenty racjonalne są w stanie kogokolwiek przekonać.
Mówcie do tych, których nie ma
Te imponujące tłumy, morze świec, wystąpienia – to wszystko będzie miało szansę na przebicie do ogólnej świadomości tylko dobrze osadzone w kontekście. Walka o demokrację, precz z komuną, wolność i równość – jasne, to dobre hasła do skandowania. Ale ze sceny, nasi drodzy przemawiający, musicie mówić nie do tych, którzy na demonstracji są. Tylko do tych których nie ma.
Te imponujące tłumy, morze świec, wystąpienia – to wszystko będzie miało szansę na przebicie do ogólnej świadomości tylko dobrze osadzone w kontekście. Walka o demokrację, precz z komuną, wolność i równość – jasne, to dobre hasła do skandowania. Ale ze sceny, nasi drodzy przemawiający, musicie mówić nie do tych, którzy na demonstracji są. Tylko do tych których nie ma.
Że tu nie chodzi o Jarka, Beatę, Andrzeja. Tu chodzi o to, że władza – jakakolwiek ona będzie, być może PO, być może Nowoczesna, być może Kukiz, Korwin (!), Razem, Wkurw – będzie miała w swoich rękach sądownictwo. Sędziowie będą urzędnikami podległymi ministrowi sprawiedliwości. Co daje nieprawdopodobne możliwości. Ale, żeby to zrozumieć – trzeba się posłużyć przykładami. Bardzo konkretnymi.
– jeśli firma posła, senatora będącego u władzy postąpi nieuczciwie ze swoimi pracownikami (nie wypłaci im pensji, wyrzuci bezprawnie, będą oskarżenia o mobbing), to pokrzywdzeni mogą mieć poważny problem z dojściem do sprawiedliwości
– jeśli jakiś dziennikarz (jak np. Tomasz Piątek) zostanie przez polityka postawiony przed sądem – nie będzie miał równych szans
– jeśli pan Grzegorz dajmy na to z Ząbkowic Śląskich zderzy się z kolumną BOR, która łamała przepisy, może mieć problemy z walką o sprawiedliwość
– jeśli jakakolwiek instytucja państwowa Policja, Straż Miejska, Urząd Skarbowy, dopuści się nadużycia wobec obywatela, on może mieć potężne problemy z dochodzeniem prawdy
Jednym słowem, stajemy się bezbronni.
Wszyscy, bo nikt w sądzie nie będzie pytał, na jaką opcję głosowaliśmy.
Kamila Gasiuk-Pihowicz, która przemawiała wczoraj zdecydowanie za krótko, apelowała, by rozmawiać ze znajomymi, rodziną, którzy głosowali na PiS. Wytłumaczyć, że tu nie chodzi o elity, świnie przy korycie, obalanie komuny, nie chodzi o to, że mury runą. Chodzi o to, że zwykły szary obywatel może nie mieć wsparcia w wymiarze sprawiedliwości w sporze z władzą.
A obecna władza jest władzą kolesiowską, jest władzą nepotyczną – córka leśnika, Bartłomiej Misiewicz, stodoła Szyszki, sprawa Stachowiaka, Mastalerek w Orlenie, przyjaciółki Szydło w PKO – obsadza swoimi każdy skrawek kraju. Łatwo wejść im w paradę.
Gdy okroi się całą romantyczną narrację opozycji z wielkich haseł, zamachów lipcowych, UBeków i SBków, to widać to, co jest najstraszniejsze. Dużo bardziej straszne niż wykrzywiona w złości twarz Kaczyńskiego. To bezbronny obywatel w obliczu upartyjnionej machiny państwowej.
