Opozycja musi się uwolnić z romantycznej PiSowskiej narracji.
Opozycja musi się uwolnić z romantycznej PiSowskiej narracji. Fot. Maciej Stanik

Wczorajsze protesty w największych miastach Polski były spektakularne. Na Krakowskim Przedmieściu ścisk był tak duży, że momentami trudno było wziąć głębszy oddech. Opozycja tym razem lepiej przygotowała się technicznie – było dobre nagłośnienie. Wciąż jednak kuleje to, co leci z głośników.

REKLAMA
Nie straszcie już twarzą Kaczyńskiego. Naprawdę doskonale widzieliśmy tę twarz w opcji bez żadnego trybu. W naTemat przeanalizowaliśmy nawet dokładnie, rysa po rysie, zmarszczka po zmarszczce, co mówiła jego mimika. Przekonani, że to osobista zemsta chorego z ambicji i resentymentu polityka, który z Polski robi własny folwark – są już przekonani. Popierający PiS są dumni z tego sejmowego szału – bijecie tylko w ich bęben.
Romantyzm 2.0
Jarosław Kaczyński jest fantastycznym powieściopisarzem – najlepiej czuje się w klimatach XIX-wiecznych. Nie mowa tu o poglądach, które swoją drogą przystają do tego okresu historycznego, ale o stylu literackim – romantyzmie. Figury, takie jak Polska Chrystusem wszystkich narodów, poczucie zagrożenia i paląca potrzeba obrona polskich wartości i wiary katolickiej to chwyty retoryczne, które PiS czerpie od najlepszych polskich wieszczów. Właśnie taką narracją ujął swoich wyborców, bo w Polakach potrzeba romantycznego patosu i przeżywania tzw. polskiego losu (powstania, tragedie, znieważenia) wciąż jest bardzo silna. Mimo że nie ma najeźdźcy, powstań, czystek i wykluczenia języka polskiego z systemu edukacji.
A opozycja, nie wiedzieć czemu, leci jak ćma do ognia i wpisuje się w sposób mówienia martyrologiczny, romantyczny, PiS-owski. Wczorajsze przemówienie Agnieszki Pomaskiej o łzach ronionych za Polską demokrację nie przemówi do nieprzekonanych. Dla nich to nie łzy. To kwik świń nad korytem. Czytanie Miłosza? Przecież to zabawa "elit", czyli dokładnie to, o co chodzi PiS-owi i bazowanie na argumentach emocjonalnych, a takie nigdy nie są dobre w nakłanianiu do swoich racji. Bo – mimo że chyba wszyscy mamy wrażenie, że Polska jest pogrążona w jakimś szale – tylko argumenty racjonalne są w stanie kogokolwiek przekonać.
Mówcie do tych, których nie ma
Te imponujące tłumy, morze świec, wystąpienia – to wszystko będzie miało szansę na przebicie do ogólnej świadomości tylko dobrze osadzone w kontekście. Walka o demokrację, precz z komuną, wolność i równość – jasne, to dobre hasła do skandowania. Ale ze sceny, nasi drodzy przemawiający, musicie mówić nie do tych, którzy na demonstracji są. Tylko do tych których nie ma.
Że tu nie chodzi o Jarka, Beatę, Andrzeja. Tu chodzi o to, że władza – jakakolwiek ona będzie, być może PO, być może Nowoczesna, być może Kukiz, Korwin (!), Razem, Wkurw – będzie miała w swoich rękach sądownictwo. Sędziowie będą urzędnikami podległymi ministrowi sprawiedliwości. Co daje nieprawdopodobne możliwości. Ale, żeby to zrozumieć – trzeba się posłużyć przykładami. Bardzo konkretnymi.
– jeśli firma posła, senatora będącego u władzy postąpi nieuczciwie ze swoimi pracownikami (nie wypłaci im pensji, wyrzuci bezprawnie, będą oskarżenia o mobbing), to pokrzywdzeni mogą mieć poważny problem z dojściem do sprawiedliwości
– jeśli jakiś dziennikarz (jak np. Tomasz Piątek) zostanie przez polityka postawiony przed sądem – nie będzie miał równych szans
– jeśli pan Grzegorz dajmy na to z Ząbkowic Śląskich zderzy się z kolumną BOR, która łamała przepisy, może mieć problemy z walką o sprawiedliwość
– jeśli jakakolwiek instytucja państwowa Policja, Straż Miejska, Urząd Skarbowy, dopuści się nadużycia wobec obywatela, on może mieć potężne problemy z dochodzeniem prawdy
Jednym słowem, stajemy się bezbronni.
Wszyscy, bo nikt w sądzie nie będzie pytał, na jaką opcję głosowaliśmy.
Kamila Gasiuk-Pihowicz, która przemawiała wczoraj zdecydowanie za krótko, apelowała, by rozmawiać ze znajomymi, rodziną, którzy głosowali na PiS. Wytłumaczyć, że tu nie chodzi o elity, świnie przy korycie, obalanie komuny, nie chodzi o to, że mury runą. Chodzi o to, że zwykły szary obywatel może nie mieć wsparcia w wymiarze sprawiedliwości w sporze z władzą.
A obecna władza jest władzą kolesiowską, jest władzą nepotyczną – córka leśnika, Bartłomiej Misiewicz, stodoła Szyszki, sprawa Stachowiaka, Mastalerek w Orlenie, przyjaciółki Szydło w PKO – obsadza swoimi każdy skrawek kraju. Łatwo wejść im w paradę.
Gdy okroi się całą romantyczną narrację opozycji z wielkich haseł, zamachów lipcowych, UBeków i SBków, to widać to, co jest najstraszniejsze. Dużo bardziej straszne niż wykrzywiona w złości twarz Kaczyńskiego. To bezbronny obywatel w obliczu upartyjnionej machiny państwowej.
logo
Nie czytajmy ludziom Miłosza. Wytłumaczmy, o co chodziło w "Procesie" Kafki, jeśli zależy nam na odwołaniach literackich. Fot. Materiały prasowe