
Mijający tydzień to karuzela wyzwisk ze strony PiS. Najpierw poseł Jarosław Kaczyński w Sejmie krzyczał o "zdradzieckich mordach". Potem wiceminister Zieliński zwyzywał protestujących na Twitterze, a senator Bonkowski w parlamencie. I właśnie ten drugi, czyli wiceminister Zieliński, próbuje wyjaśnić kogo konkretnie miał na myśli, gdy pod adresem protestujących przeciwko upartyjnieniu sądów posłał serię epitetów.
REKLAMA
Przypomnijmy: w czwartek, gdy w miastach i miasteczkach całej Polski trwały protesty przeciwko upartyjnieniu sądów przez partię rządzącą, Jarosław Zieliński, wiceminister resortu spraw wewnętrznych i administracji, zamieścił wpis na Twitterze. "Komuniści, esbecy, zdrajcy dzisiaj z pieśnią "Wyrwij murom zęby...". Czy jest gdzieś jeszcze granica hipokryzji i szyderstwa? Precz z łotrami" - napisał członek rządu PiS.
Jego słowa wzbudziły złość i rozbawienie protestujących - wielu spośród nich stanowią bardzo młodzi ludzie, którzy urodzili się po 1989 r. Niektórzy odpowiedzieli mu na Twitterze, inni pisali gniewne komentarze na Facebooku lub śmiali się z nazywania ich esbekami przez działacza partii rządzącej.
Sprawę postanowił skomentować sam autor obraźliwej wypowiedzi, jednak zamiast przeprosić lub wyjaśnić kogo miał na myśli, wprowadził jeszcze więcej zamieszania.
Innymi słowy: epitety odnoszą się do tych, do których się odnoszą i kropka. Internauci nie zostawili suchej nitki na tym wpisie. To tylko kilka odpowiedzi na tweet polityka PiS.
Jak protestanci skandują Zieliński do dymisji to też nie odnosi się to do wszystkich Zielińskich tylko do tych, do których się odnosi.
— Irek O.O.
