
Jako dziecko w zamian za brak poświęconej uwagi, dostawała od ojca prezenty. Jednej z lalek poderżnęła gardło, by sprawdzić jak to jest, że sama zamyka oczy i otwiera, a drugą, gipsową wykąpała we wrzątku. Po chwili zostały z niej tylko "różowe gluty i peruka". Gdy dorosła, choć pochodziła z zamożnego domu, wiedziała doskonale, że niczego od nikogo nie dostanie. Była mamą, ale po rozwodzie jej córka zamieszkała z teściową, więc widywały się od przyjazdu do przyjazdu. Mimo że mała Ewa miała w willi w Aninie po stokroć lepsze warunki niż Wanda, czasem pomieszkiwała u matki i wówczas chodziła do przedszkola. Bo znana autorka dwóch setek książek dla dzieci i uwielbianego programu "Jacek i Agatka" pisała w nieogrzewanym ciasnym pokoju przy dzisiejszej ulicy Gałczyńskiego w Warszawie. Pisała tak dużo, że zdarzało jej się w koszuli nocnej po zarwanej nocy odprowadzać dziecko do przedszkola. Nie zamierzała się nikomu tłumaczyć. Oto kim była Wanda Chotomska, zmarła 2 sierpnia 2017 roku królowa polskiej literatury dziecięcej.
Urodziła się w październiku 1929 roku w Warszawie w zamożnej rodzinie, w której matka prowadziła dom, a ojciec zajmował się rodzinnym interesem. Niemałym, bo było to dochodowe przedsiębiorstwo przewozowe, jedno z trzech najważniejszych w Warszawie, B-cia Chotomscy. Jak wyglądały nasze wozy do transportu mebli, można zobaczyć na Grójeckiej, przy Banacha, jest tam zaznaczone miejsce, gdzie w 1939 roku stanęły barykady zbudowane m.in. z niebieskich wozów ojca, jest fotografia. Bawiłam się w nich, w środku były wybite wojłokiem. Jadłam lody, a dzieci krzyczały: "Pańskie jojo pingwinami karmione!" - lody nazywały się Pingwin. Nie przejmowałam się, pokazywałam im język, wspominała przed laty Wanda Chotomska w rozmowie z Katarzyną Bielas dla "Wysokich Obcasów".
Nowe życie Wanda rozpoczęła w Grodzisku Mazowieckim, gdzie jej ciotka prowadziła knajpę U Teściowej. Tam miałyśmy z siostrą obiady, często też pomagałam. Dopisywałam pijakom do rachunków i za to kupowałam kolegom ciastka. To była frajda, byliśmy wygłodniałymi dziećmi, wspominała po latach. W tym okresie Wanda przebierała się za dorosłą kobietę i chodziła do siostry na wywiadówki. Malowała się, ubierała kapelusz... a potem zaczęła traktować ją jak dziecko. Strasznie się kłóciłyśmy, kiedyś wyrzuciłam ją na śnieg w samej koszuli, wspominała w wywiadzie dla Onet.pl. W tym czasie jej ojciec odbudowywał zrujnowany dom w Warszawie. Kiedy połowa była gotowa, Wanda z siostrą wróciły do stolicy.
Literacka kariera Wandy zaczęła się od książki ilustrowanej rysunkami Bohdana Butenki pt. "Tere-fere" w 1958 roku, którą zachwycił się sam Jan Brzechwa. Po lekturze osobiście wysłał do niej list z namową, by nie przestawała pisać. Niedługo potem przyszła popularność, czyli "Jacek i Agatka" – pierwsza polska dobranocka, której tytuł stał się w PRL-u kultowy.
Zasług Wandy Chotomskiej dla polskiej literatury nie da się nie zauważyć. Jej wiersze "Tadek niejadek", "Kurcze blade", "Gdyby Tygrysy jadły irysy" czy "Chłopak na opak" do dziś są we wszystkich podręcznikach dla najmłodszych. Jej nazwisko przez lata pojawiało się w "Świerszczyku", "Misiu" i "Płomyczku". Do końca życia Wanda podpisywała książki przywiezione jej od dzieci, odpowiadała na ich pytania. W Polsce jest ponad 30 szkół jej imienia. Jest symbolem takim jak Astrid Lindgren dla Szwedów czy Tove Jansson dla Finów, mówi Barbara Gawryluk. I podobnie jak Tove i Astrid miała kłopot z ułożeniem bliskich relacji z rodziną. Mimo że dobrze rozumiała potrzeby małych czytelników, nawet wnuczka na pytania "jaka była jej babcia" często odpowiadała, że nieobecna.
