
Jak twierdzi "Super Express", z oporami idzie walka europosłanki PiS Beaty Gosiewskiej o 5 mln zł, których ta jedna z wdów po Przemysławie Gosiewskim domagała się od Ministerstwa Obrony Narodowej za śmieć męża w katastrofie smoleńskiej. Choć na początku wydawało się, że sprawa jest w pełni dogadana w szeregach partii rządzącej, do dziś Gosiewska nie otrzymała z resortu Antoniego Macierewicza ani złotówki.
REKLAMA
Przypomnijmy, iż pierwszy raz o tej sprawie głośno zrobiło się w październiku ubiegłego roku. To wówczas ujawniono, że Beata Gosiewska wezwała Ministerstwo Obrony Narodowej do zawarcia sądowej ugody w sprawie rekompensaty za śmierć Przemysława Gosiewskiego w katastrofie smoleńskiej. Europosłanka Prawa i Sprawiedliwości zażądała dla siebie i swoich dzieci łącznie ok. 5 mln zł.
I wydawało się, że choć sprawa oficjalnie miała toczyć się przed sądem, to obie strony tego sporu są dogadane w kuluarach partii rządzącej. – Już wcześniej uzgodniłam ustną formę ugody z ministrem Antonim Macierewiczem – onajmiła Beata Gosiewska w listopadzie. Jednak wówczas pojawiła się także informacja, iż zmniejszyła ona swoje żądania do "jedynie" 750 tys. zł, które chciała równo rozdzielić między siebie i dwójkę dzieci.
Jak jednak donosi dziś "Super Express", MON wcale nie okazało się skore do wypłacenia dodatkowych pieniędzy. W Sądzie Okręgowym w Warszawie tabloid zdobył informacje o dwóch toczących się z udziałem europosłanki PiS i MON postępowaniach, w których wezwanie do zawarcia ugody pozostało bez odpowiedzi.
źródło: "Super Express"
