
Prokuratura miała służyć zwykłym ludziom, a nie władzy... Taka myśl pozostaje po obejrzeniu materiału w programie "Czarno na białym" w TVN24. Ciekawe, czy gdyby chodziło o naprawdę "zwykłego człowieka", to interwencji podjąłby się osobiście prezes PiS Jarosław Kaczyński? A tak było w sprawie Marcina Dubienieckiego, byłego już męża Marty Kaczyńskiej. Ten zapewnia, że powiązania rodzinne nie odegrały ważnej roli, ale jednocześnie może mocno zaszkodzić prezesowi PiS.
Marcin Dubieniecki ma w tej chwili jeden cel: oczyścić się z ciążących na nim zarzutów. W 2015 r., niedługo przed wyborami parlamentarnymi, zięć prezydenta Lecha Kaczyńskiego został zatrzymany przez CBA. Jak poinformowano wówczas, mąż Marty Kaczyńskiej miał brać udział w wyłudzaniu pieniędzy z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Pieniędzy ogromnych, chodziło bowiem o ok. 14 mln zł. Dubieniecki od początku zapewniał o swojej niewinności. Dziś w programie "Czarno na białym" w TVN24 przekonywał, że ta sprawa miała polityczne tło. I dziś też ma.
Marcin Dubieniecki
W tej sposób, mówiąc o sobie w trzeciej osobie, Marcin Dubieniecki w rozmowie z Jackiem Tacikiem opisał swoją sytuację prawną.
Mąż Marty Kaczyńskiej w areszcie spędził ponad rok. Wyszedł za rekordową kaucją 3 mln zł. Niedługo po tym, jak znalazł się na wolności, wziął rozwód z bratanicą prezesa PiS. Zaś jego adwokat w podobnym czasie zwrócił się z prośbą do Jarosława Kaczyńskiego. To była prośba o interwencję. Dubieniecki zapewnia jednak, że nie ma w tym nic niesamowitego. O interwencję prosił bowiem wiele osób czy instytucji, m.in. Rzecznika Praw Obywatelskich.

– To nie ma żadnego znaczenia – zapewnił Dubieniecki, odpowiadając na uwagę, iż Jarosław Kaczyński jest dla niego osobą z rodziny. – Ta decyzja, o wystąpieniu (o wydanie akt sprawy – przyp. red.) w ramach wykonywania mandatu posła została podjęta z racji tego, że nasze pismo w tej sprawie było przekonywujące. To nie jest wykorzystywanie koneksji rodzinnych – zarzekał się były zięć nieżyjącego brata prezesa PiS w TVN24 i przekonywał, że do Kaczyńskiego zwrócił się po prostu – jak do posła.
I ów poseł, rzeczywiście, wystąpił do Prokuratury Krajowej z pytaniami dotyczącymi postępowania w sprawie byłego męża bratanicy. Kaczyński chciał się dowiedzieć m.in. jakie były powody zatrzymania Marcina Dubienieckiego i dlaczego zastosowano wobec niego zakaz opuszczania kraju. Prezes PiS odpowiedź w tej sprawie otrzymał od prokuratora Bogdana Święczkowskiego.
Marcinowi Dubienieckiemu wyraźnie zależało na tym, aby o programie z jego udziałem było głośno. Sam zachęcał dziś do oglądania "Czarno na białym".
Były mąż Marty Kaczyńskiej chyba zatęsknił za czasami, gdy co chwilę gościł na pierwszych stronach tabloidów – wkrótce zapewne znów tam wróci. Krakowska prokuratura do końca roku zamierza przesłać do sądu akt oskarżenia w sprawie wyłudzeń pieniędzy z PFRON. Na razie z tym czeka, gdyż wkrótce nowa żona Dubienieckiego ma urodzić dziecko. I znów będzie powód, by o nim mówić. Tak jak to było w sierpniu, gdy ogłosił, że jest współwłaścicielem Arki Gdynia. Trwało to niezmiernie krótko – już nie jest.
źródło: TVN24
