
"To są pierwsze, normalne ćwiczenia, w których wojska obrony terytorialnej biorą udział i świetnie sprawdzają" – obwieścił z radością na poligonie w Drawsku Pomorskim minister obrony narodowej. Jednak jak ustalili dziennikarze TVN24, Antoni Macierewicz raczej nie ma się czym chwalić. W trwających właśnie dorocznych manewrach Dragon-17 bierze udział zaledwie ok. 40 terytorialsów. W tym ani jeden z nich nie jest realnym ochotnikiem.
REKLAMA
Wojska Obrony Terytorialnej to oczko w głowie Antoniego Macierewicza. Minister zatem chwali się terytorialsami, czy jest ku temu okazja, czy jej nie ma. Z ustaleń tvn24.pl wynika, że tym razem szef MON raczej powinien dyplomatycznie pomilczeć o ochotniczych wojskach. Ale nie...
Dragon to największe w tym roku manewry różnego rodzaju sił zbrojnych. Bierze w nich udział 17 tys. żołnierzy, w tym... ani jednego realnego ochotnika WOT. Na ćwiczeniach jest wprawdzie około 40 żołnierzy reprezentujących terytorialsów, lecz są to wyłącznie zawodowi żołnierze, którzy przeszli do obrony terytorialnej na etaty dowódcze. I choć ich udział w ćwiczeniach jest śladowy lub w ogóle żaden, Antoni Macierewicz ogłasza sukces WOT na manewrach w Drawsku Pomorskim.
Rzecznik dowództwa Wojsk Obrony Terytorialnej podpułkownik Marek Pietrzak potwierdził, że na ćwiczeniach jest zaledwie kilkudziesięciu żołnierzy WOT, ale wyjaśnił, iż jest to związane ze stopniem rozwoju tej służby. – Często się zapomina, że budujemy się od dziewięciu miesięcy, choć jeszcze bardziej prawdziwa byłaby odpowiedź, że powstajemy od sześciu miesięcy – wyjaśnia ppłk Pietrzak.
źródło: TVN24
