
Oni nie martwią się o nasze zdrowie. Chcą po prostu narzucić nowy podatek – przytomnie stwierdza jeden z internautów. Po raz kolejny słychać pogłoski o wprowadzeniu podatku na produkty, które zwierają duże ilości cukru i soli. Śmieciowe jedzenie ma być wyeliminowane z diety Polaków. My wiemy, jaki podatek za zbędne kilogramy byłby skuteczniejszy.
REKLAMA
Dziennik.pl poinformował, że Ministerstwo Finansów pracuje nad podatkiem od soli i cukru. Portal powołał się na tajemniczego informatora z ministerstwa, który zapewnił, że resort przeanalizował podobne rozwiązania w innych krajach. Przede wszystkim do wyobraźni urzędników przemawiać ma wariant – jakby inaczej – węgierski. Tam wyższe stawki dla niezdrowej żywności wprowadzono w 2011 r. – Danina nie ma celu fiskalnego, ale prozdrowotny. Miałaby zmienić nawyki żywieniowe konsumentów, przede wszystkim dzieci – rozmówca z ministerstwa zapewniał dziennik. Komentarze pod artykułem nie zostawiają wątpliwości, że internauci nie wierzą w dobre intencje rządzących.
22 procent w ciągu czterech lat
Tymczasem jest powód do zmartwień, Polacy stają się narodem grubasów. Najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli ostrzega, że polskie dzieci należą do najszybciej tyjących w Europie. W połowie września opublikowała raport. – W skontrolowanych szkołach, w roku szkolnym 2015/2016, odsetek uczniów z nieprawidłową masą ciała – z nadwagą i otyłością oraz z niedowagą – wyniósł aż 22 proc., czyli dotyczył co piątego dziecka. W ciągu czterech lat (od 2012 do 2016 roku) wzrósł on o ponad pięć punktów procentowych – czytamy w raporcie.
Tymczasem jest powód do zmartwień, Polacy stają się narodem grubasów. Najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli ostrzega, że polskie dzieci należą do najszybciej tyjących w Europie. W połowie września opublikowała raport. – W skontrolowanych szkołach, w roku szkolnym 2015/2016, odsetek uczniów z nieprawidłową masą ciała – z nadwagą i otyłością oraz z niedowagą – wyniósł aż 22 proc., czyli dotyczył co piątego dziecka. W ciągu czterech lat (od 2012 do 2016 roku) wzrósł on o ponad pięć punktów procentowych – czytamy w raporcie.
Zdaniem kontrolerów programy promujące zdrowe żywienie okazały się nieskuteczne. Jednym z tego powodów ma być dostępność fast-fodów w sklepikach szkolnych i – co ciekawe – nieodpowiednie obiady podawane w placówkach. – Jest problem. Gdy zaczynałam pracę, ponad trzydzieści lat temu, o cukrzycy typu drugiego mówiło się, że to choroba osób starszych i dorosłych. Teraz dotyka również dzieci. Przyczyną są złe nawyki żywieniowe i brak ruchu. Rodzice z wygody pozwalają dzieciom godzinami siedzieć przed komputerami – przekonuje lekarz rodzinny, Bożena Janicka.
Podatek od braku aktywności fizycznej?
Pomysł podatku jej jednak nie przekonuje. Uważa, że ważniejsze od nacisków fiskusa jest edukacja. Podobnie uważa Jan Kolański, prezes Colian, który dla nas komentował pomysł wprowadzenia podatku od cukru w Wielkiej Brytanii. Jego firma produkuje oranżadę Hellene, która trafia na Wyspy. Do słodzenia tego produktu firma używa słodzika na bazie stewii, która obniża kaloryczność. – Główną przyczyną nadwagi jest niezdrowy tryb życia, na który składa się przede wszystkim niewłaściwa dieta i brak aktywności fizycznej – podkreślił Jan Koliński.
Pomysł podatku jej jednak nie przekonuje. Uważa, że ważniejsze od nacisków fiskusa jest edukacja. Podobnie uważa Jan Kolański, prezes Colian, który dla nas komentował pomysł wprowadzenia podatku od cukru w Wielkiej Brytanii. Jego firma produkuje oranżadę Hellene, która trafia na Wyspy. Do słodzenia tego produktu firma używa słodzika na bazie stewii, która obniża kaloryczność. – Główną przyczyną nadwagi jest niezdrowy tryb życia, na który składa się przede wszystkim niewłaściwa dieta i brak aktywności fizycznej – podkreślił Jan Koliński.
Dzieci ćwiczą, gdy trenują ich rodzice
A może fiskus opodatkowałby "brak aktywności fizycznej"? Mieczysław Jałocha jest wuefistą w Przemyślu, znany jest także wśród polskich biegaczy. W ciągu 25 lat pracy miał zaobserwować skutki zmiany stylu życia. – Prowadzę zajęcia w podstawówce, jak i przedszkolu na przerwach obserwuję, jak dzieci sięgają po chipsy. Nic dziwnego, że tyją. Na złe nawyki żywieniowe nakłada się brak ruchu. Oczywiście, jest spore grono dzieci, które uczestniczą w zajęciach, w tych dodatkowych również. Z reguły są to dzieci rodziców, które także są aktywni – mówi Mieczysław Jałocha.
A może fiskus opodatkowałby "brak aktywności fizycznej"? Mieczysław Jałocha jest wuefistą w Przemyślu, znany jest także wśród polskich biegaczy. W ciągu 25 lat pracy miał zaobserwować skutki zmiany stylu życia. – Prowadzę zajęcia w podstawówce, jak i przedszkolu na przerwach obserwuję, jak dzieci sięgają po chipsy. Nic dziwnego, że tyją. Na złe nawyki żywieniowe nakłada się brak ruchu. Oczywiście, jest spore grono dzieci, które uczestniczą w zajęciach, w tych dodatkowych również. Z reguły są to dzieci rodziców, które także są aktywni – mówi Mieczysław Jałocha.
Możesz solić, bo...
Tymczasem aktywność sportowa to jedyny sposób na w miarę bezkarne sięganie po cukier i sól. – Sól himalajska uzupełnia tak potrzebny nam jod. Podczas aktywności sportowej wypocimy sól – opowiada Szymon Urban, warszawski trener personalny, propagator wegetariańskiej diety. Na swoim profilu podaje przepis na jajecznicę z ciecierzycy.
Tymczasem aktywność sportowa to jedyny sposób na w miarę bezkarne sięganie po cukier i sól. – Sól himalajska uzupełnia tak potrzebny nam jod. Podczas aktywności sportowej wypocimy sól – opowiada Szymon Urban, warszawski trener personalny, propagator wegetariańskiej diety. Na swoim profilu podaje przepis na jajecznicę z ciecierzycy.
– Czy ją solę? Oczywiście, solą czarną, która zawiera trochę siarki. Dzięki temu jajecznica z ciecierzycy smakuje jak prawdziwa jajecznica. Nie jestem przekonany do narzucania podatku od śmieciowego jedzenia – tłumaczy Szymon Urban.
Nabrali wodę w usta
Skontaktowaliśmy się z Ministerstwem Finansów. Chcieliśmy dowiedzieć się, kiedy wprowadzi wyższe stawki. Czy nie jest to również sposób na załatanie dziury w kasie państwa? Tego typu manipulacje polityków mogą doprowadzić do drożyzny. Niektórzy z nich mogliby wziąć do serca uwagi naszych rozmówców.
Skontaktowaliśmy się z Ministerstwem Finansów. Chcieliśmy dowiedzieć się, kiedy wprowadzi wyższe stawki. Czy nie jest to również sposób na załatanie dziury w kasie państwa? Tego typu manipulacje polityków mogą doprowadzić do drożyzny. Niektórzy z nich mogliby wziąć do serca uwagi naszych rozmówców.
Zamiast tego usłyszeliśmy, że ministerstwo nie pracuje nad nowym podatkiem. – Może w resorcie zdrowia – odparli. Pytania wysłaliśmy więc do Ministerstwa Zdrowia. Urzędnicy tego wydziału nabrali wody w usta. Jak na razie nie odpowiedzieli, czy chcą opodatkować tyjące społeczeństwo.
