Krzysztof Gojdź broni filmu Patryka Vegi. W ocenie większości obraz nie "powala".
Krzysztof Gojdź broni filmu Patryka Vegi. W ocenie większości obraz nie "powala". Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

O Krzysztofie Gojdziu było jeszcze niedawno głośno na celebryckich salonach. Złośliwcy nazywali go królem botoksu, bo oferował zabiegi upiększające. Na chwilę zniknął, aby pojawić się w filmie Patryka Vegi. Oczywiście ma inne zdanie o obrazie od reszty recenzentów.

REKLAMA
– Wielu krytyków filmu to "nożyczki", wg powiedzenia "uderz w stół, a nożyce się odezwą", bo chcieliby umniejszyć pokazanej w filmie prawdzie, broniąc nieetycznych zachowań i lobby koncernów – przekonuje Krzysztof Gojdź.
Królowi botoksu, jak czasem niektórzy złośliwcy określają lekarza, można chyba wierzyć w zapewnienia, że "obraz działania firm farmaceutycznych i tego biznesu został odzwierciedlony w stu procentach".
Co ciekawe, dodaje też uwagę o swoim medycznym środowisku. W jego ocenie większość lekarzy postępuje etycznie, "ale jak w każdym środowisku zawodowym, znajdzie się grupa, która dla pieniędzy i kariery zrobi wszystko". Krzysztof Gojdź pochwalił się też na swoim profilu fragmentem z filmu z jego udziałem.
Dodajmy, że nasz redakcyjny kolega poświecił oczy i obejrzał ostatnie dokonanie polskiej kinematografii. Chyba nie docenił roli doktora Gojdzia, bo jej jakoś nie odnotował. Recenzję kolegi polecamy, jeśli ktoś zastanawia się jeszcze, czy wybrać się na "Botoks".