Andrzej Duda podpisał ustawę o Narodowym Instytucie Wolności. I tak runęły marzenia o niezależności prezydenta od PiS-u.
Andrzej Duda podpisał ustawę o Narodowym Instytucie Wolności. I tak runęły marzenia o niezależności prezydenta od PiS-u. Fot. Adam Stępień/ Agencja Gazeta

Po lipcowych wetach i konsultacjach w sprawie zmian w Sądzie Najwyższym i KRS-ie, niektórzy zaczęli mieć nadzieję na usamodzielnienie się prezydenta Andrzeja Dudy i początek lepszej zmiany. Niestety, jak pokazują ostatnie podpisy pod ustawami, były to płonne i naiwne nadzieje.

REKLAMA

Jak poinformowała Kancelaria Prezydenta, prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o Narodowym Instytucie Wolności, nad którą w ostatnich tygodniach toczyła się ostra walka. Nowa instytucja będzie sprawować nadzór na funduszami i dotacjami dla organizacji pozarządowych, ale przede wszystkim dzielić pieniądze. Jak pisaliśmy w naTemat, przedstawiciele NGO-sów zdecydowanie sprzeciwili się nowym rozwiązaniom,obawiając się upolitycznienia sektora pozarządowego i rozdziału dotacji i subwencji według jedynie słusznego światopoglądowego rozdzielnika.

Pomimo sprzeciwu, ustawa ekspresowo przejechała przez Sejm i Senat, by od razu trafić na biurko prezydenta. Była to ostatnia instancja, która mogła powstrzymać stworzenie rządowego nadzoru nad trzecim sektorem. Jego przedstawiciele w specjalnym liście skierowanym do głowy państwa pisali, że ustawa "stwarza zagrożenie dla niezależności społeczeństwa obywatelskiego, niszcząc dotychczasowy system współpracy administracji publicznej z organizacjami pozarządowymi". Jak widać, głosy te zostały pominięte. Ustawa została już opublikowana w Dzienniku Ustaw. Prezydent podpisał także m.in. ustawę o nowym święcie państwowym - Dniu Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej, która ma upamiętniać wymordowanie mieszkańców wsi Michniów w 1943 roku, którzy pomagali polskim partyzantom. Dzień ten nie będzie jednak dniem wolnym od pracy.

To kolejny dowód na to, że lipcowe weta to tylko incydent, który oprócz utarczek z prezesem PiS i wymianie ciosów z ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym Zbigniewem Ziobro żadnej realnej zmiany nie wnosi. Szkoda. Ale nadzieja zawsze umiera ostatnia.