Jeśli prezydent Duda myśli o drugiej kadencji będzie musiał zbudować sobie zaplecze polityczne by także w ten sposób uniezależnić się od PiS
Jeśli prezydent Duda myśli o drugiej kadencji będzie musiał zbudować sobie zaplecze polityczne by także w ten sposób uniezależnić się od PiS Fot; Kuba Atys

"Szorstka przyjaźń” między prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim a prezydentem Andrzejem Dudą przekształca się powoli na naszych oczach w hybrydową wojnę na górze. Ale żeby skutecznie walczyć potrzebna jest armia zaciężna. W partii rządzącej są przekonani, że prezydent Andrzej Duda może chcieć budować swoje środowisko polityczne, a w przyszłości być może także nowe prawicowe ugrupowanie na bazie młodych polityków PiS, samorządowców i związkowców z "Solidarności” oraz przy życzliwym wsparciu zarówno Jarosława Gowina i jego Polski Razem, jak i Pawła Kukiza i jego formacji. Nie bez znaczenia jest w tym względzie także co najmniej neutralna postawa Episkopatu.

REKLAMA
Kluczem do tworzenia zaplecza, albo mniej lub bardziej sformalizowanych struktur w terenie będzie zapewne prezydencka inicjatywa w sprawie referendum konstytucyjnego i spotkania wokół niej, które są zaplanowane w całej Polsce.
Politycznemu usamodzielnianiu się prezydenta kibicują też wyraźnie niektórzy znani prawicowi publicyści np. Rafał Ziemkiewicz, czy Łukasz Warzecha oraz niektóre tzw. prawicowe autorytety, które wcześniej poparły jego weta do ustaw sądowych czyli m.in. Zofia Romaszewska, były premier Jan Olszewski, czy prof. Andrzej Nowak.
"Duda wie, że PiS go nie poprze”
– Byłem jednym z pierwszych obserwatorów sceny politycznej, który mówił, że prezydent Duda nie tyle może chcieć zbudować własne środowisko, co będzie do tego zmuszony. W głowie Jarosława Kaczyńskiego utrwaliła się myśl, że Andrzej Duda jest po prostu zdrajcą. Wie to również sam prezydent i nie ma znaczenia, czy jest to prawda – mówi w rozmowie z naTemat dr Marek Migalski, politolog i były europoseł PiS.
– Obaj wiedzą, że Jarosław Kaczyński nie poprze Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich w 2020 roku, że będzie prowadził grę, będzie usypiał jego czujność, ale de facto nie poprze kogoś, kto już w pierwszej kadencji okazał się nielojalny. Bo prezes PiS założył już pewnie, że podczas drugiej kadencji Duda byłby jeszcze "bardziej zdradziecki"– tłumaczy Migalski.
Dlatego, jego zdaniem, Duda musi zbudować własną formację polityczną, bądź oprzeć się na środowiskach spoza PiS, które już istnieją. – To może być "S”, Kukiz ’15, samorządowcy i jeszcze inne siły społeczne czy polityczne. Prezydent musi mieć pewność, że ktoś zbierze dla niego pieniądze, podpisy, zorganizuje mu kampanię wyborczą. Jestem przekonany, że decyzja w tej sprawie już zapadła – tłumaczy.
Według Migalskiego, taka nowa formacja przypominałaby PiS sprzed 2010 roku. – To będzie PiS light, bez obsesji smoleńskiej, bez radykalizmu który charakteryzuje obecnie Jarosława Kaczyńskiego i jego formację. To będzie umiarkowana prawica, jaką PiS było zwłaszcza przed 2005 rokiem. Nie będziemy raczej obserwowali wielkich różnic ideowych, to będą różnice w stylu, języku, metodach – prognozuje.
– Tak sformatowana partia polityczna nie pokona PiS-u, ona nawet nie pokona PO. To będzie inicjatywa na 10-15 proc. w wyborach parlamentarnych. Ale ona będzie problemem zarówno dla PiS, jak i dla obecnej opozycji parlamentarnej ponieważ odbierze część wyborców obu stronom i będzie w stanie wchodzić w koalicje zarówno z PiS jaki i z PO, czy Nowoczesną. I na pewno poprze Andrzeja Dudę w wyborach prezydenckich w 2020 roku – ocenia Migalski.
"Oni po prostu odjechali”
O tym, że obecne relacje między Dudą, a jego dotychczasowym zapleczem, czyli PiS są lodowate , napisał w "Sieci Prawdy” Jacek Karnowski, zwolennik twardej linii PiS wobec prezydenta. Jego głos to de facto głos ze środka partii rządzącej, a tam jak wskazuje publicysta o propozycjach sądowych Andrzeja Dudy mówi się w kategoriach "blamażu legislacyjnego” i "horrendalnego rozwiązania”. – Oni po prostu odjechali – cytuje Karnowski jednego z polityków PiS krytycznych wobec Dudy.
Co PiS zarzuca Dudzie? Według Karnowskiego, np. werbowanie młodych posłów PiS z niezłymi wynikami wyborczymi jako pełnomocników ds. referendum konstytucyjnego, "co liderzy PiS jednoznacznie odczytują jako możliwy zaczyn jakiegoś rodzaju struktury poziomej, rozbijanie obozu”.
Chodzi zapewne m.in o posłów Łukasza Rzepeckiego, Jana Mosińskiego, czy Bartłomieja Wróblewskiego, którzy mniej lub bardziej jawnie dystansowali się od sądowych ustaw PiS albo poparli weta prezydenta. W klubie PiS prezydent może też liczyć na swojego stryja Antoniego Dudę.
logo
Prezydent Andrzej Duda nie chce już być Adrianem z "Ucha prezesa" FOT. KRZYSZTOF KAROLCZYK / AGENCJA GAZETA
"Zauważane są także bardzo silne zabiegi prezydenta o wciągnięcie "Solidarności” w swoje akcje polityczne. Do tego dochodzą zmiany w otoczeniu prezydenta odczytywane jako wypychanie lub degradowanie ludzi choćby podejrzewanych o lojalność wobec PiS” – pisze Karnowski i ma zapewne na myśli Małgorzatę Sadurską, która była jeszcze niedawno oczami i uszami PiS przy prezydencie.
A co z samorządowcami? Po zawetowaniu ustawy o Regionalnych Izbach Obrachunkowych (organów kontrolujących finanse samorządów) wiele środowisk samorządowych stanęło otwarcie przy prezydencie, a potem włączyło się po jego stronie w polityczny konflikt wokół reformy sądownictwa.
Duda umiejętnie zyskiwał życzliwość samorządowców otwarcie krytykując choćby pomysł PiS, by wprowadzić zasadę dwukadencyjności dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast z mocą wsteczną. Prezydent odpowiadając na apele samorządowców powołał też Zespół ds. Przeglądu Prawa Samorządowego. Ma on przygotować podwaliny do kompleksowej reformy regulacji odnoszących się do funkcjonowania gmin, powiatów i województw.
"Nasi przedstawiciele wyrazili chęć udziału w przygotowaniach do referendum konsultacyjnego dotyczącego Konstytucji RP, jeśli Prezydent będzie chciał zawrzeć w nim pytania odnoszące się do umocowania polskiego samorządu w ustawie zasadniczej” –deklarował w specjalnym stanowisku Związek Miast Polskich.
Prezydenta wspierają także Kukiz i Gowin oraz ich partie. W PiS narasta szczególnie zaniepokojenie grą Gowina, bo jego partia formalnie wchodzi w skład koalicji Zjednoczonej Prawicy. Dlatego podejmowane są kroki by zmarginalizować lidera Polski Razem i jego ugrupowanie.
PiS zastępuje partię Gowina Republikanami
Temu miała służyć bezprecedensowa krytyka "gowinowej” reformy nauki ze strony wicemarszałka Ryszarda Terleckiego, ostatnie transfery do klubu PiS i powstanie Partii Republikańskiej, która mogłaby zastąpić miejsce Polski Razem w ramach Zjednoczonej Prawicy, czy nagłe kłopoty z prawem prof. Królikowskiego, bliskiego współpracownika Gowina, który współpracował jednocześnie z prezydentem przy pisaniu nowych ustaw sądowych.
Kluczem do budowy zaplecza, czy struktur ośrodka prezydenckiego w terenie będą zapewne spotkania wokół inicjatywy referendalnej dotyczącej zmian w konstytucji, którą firmuje Andrzej Duda.
Kancelaria Prezydenta zaczęła już organizację cyklu spotkań regionalnych w sprawie referendum, które ma się odbyć w przyszłym roku. Wizyty przedstawicieli Pałacu Prezydenckiego – a także samego prezydenta – będą odbywały się w całej Polsce. Objazd kraju ma trwać kilka miesięcy.
PiS zorientowało się, że może to być dla niego groźne, bo na niedawne spotkanie w Rzeszowie nie wysłało żadnego swojego posła ani senatora. Pisaliśmy o tym tutaj.
– Coraz więcej podmiotów zgłasza się jako zainteresowanych konsultacjami. Rozmawiałem na ten temat z przewodniczącym Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność" z panem Piotrem Dudą. Jest zainteresowanie z jego strony konsultacjami z "Solidarnością". Jaką one będą miały formułę, to dopiero ustalimy – mówił niedawno sam Duda. Poinformował, że zgłaszają się także organizacje pozarządowe, które również chcą brać udział w konsultacjach dotyczących referendum.
Także sojusz prezydenta ze związkowcami z "S” może oznaczać, że jeśli w jego efekcie dojdzie do zmian w ustawie zasadniczej, będzie ona w jakiejś części odwoływać się do konstytucji "Solidarności”, projektu obywatelskiego z 1994 r., który stanowił alternatywę dla projektu obecnie obowiązującej konstytucji z 1997 r.
Zaplecze w terenie wokół zmian w konstytucji
– Obywatelski projekt, który powstał pod kierunkiem przewodniczącego Mariana Krzaklewskiego, to dobry punkt wyjścia do dyskusji o zmianach – stwierdził przewodniczący "Solidarności" Piotr Duda.
O siłę zaplecza politycznego Dudy będą miały wpływ sondaże zaufania dla prezydenta, które po jego wetach sądowych poszybowały w górę i zużywanie się partii władzy. Wiadomo, ze na usamodzielnianiu się głowy państwa bardziej traci PiS, bo przed zbliżającym się maratonem wyborczym, Duda bardziej przydałby się tej partii niż PiS jemu.