
"Szorstka przyjaźń” między prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim a prezydentem Andrzejem Dudą przekształca się powoli na naszych oczach w hybrydową wojnę na górze. Ale żeby skutecznie walczyć potrzebna jest armia zaciężna. W partii rządzącej są przekonani, że prezydent Andrzej Duda może chcieć budować swoje środowisko polityczne, a w przyszłości być może także nowe prawicowe ugrupowanie na bazie młodych polityków PiS, samorządowców i związkowców z "Solidarności” oraz przy życzliwym wsparciu zarówno Jarosława Gowina i jego Polski Razem, jak i Pawła Kukiza i jego formacji. Nie bez znaczenia jest w tym względzie także co najmniej neutralna postawa Episkopatu.
– Byłem jednym z pierwszych obserwatorów sceny politycznej, który mówił, że prezydent Duda nie tyle może chcieć zbudować własne środowisko, co będzie do tego zmuszony. W głowie Jarosława Kaczyńskiego utrwaliła się myśl, że Andrzej Duda jest po prostu zdrajcą. Wie to również sam prezydent i nie ma znaczenia, czy jest to prawda – mówi w rozmowie z naTemat dr Marek Migalski, politolog i były europoseł PiS.
O tym, że obecne relacje między Dudą, a jego dotychczasowym zapleczem, czyli PiS są lodowate , napisał w "Sieci Prawdy” Jacek Karnowski, zwolennik twardej linii PiS wobec prezydenta. Jego głos to de facto głos ze środka partii rządzącej, a tam jak wskazuje publicysta o propozycjach sądowych Andrzeja Dudy mówi się w kategoriach "blamażu legislacyjnego” i "horrendalnego rozwiązania”. – Oni po prostu odjechali – cytuje Karnowski jednego z polityków PiS krytycznych wobec Dudy.
Temu miała służyć bezprecedensowa krytyka "gowinowej” reformy nauki ze strony wicemarszałka Ryszarda Terleckiego, ostatnie transfery do klubu PiS i powstanie Partii Republikańskiej, która mogłaby zastąpić miejsce Polski Razem w ramach Zjednoczonej Prawicy, czy nagłe kłopoty z prawem prof. Królikowskiego, bliskiego współpracownika Gowina, który współpracował jednocześnie z prezydentem przy pisaniu nowych ustaw sądowych.
– Obywatelski projekt, który powstał pod kierunkiem przewodniczącego Mariana Krzaklewskiego, to dobry punkt wyjścia do dyskusji o zmianach – stwierdził przewodniczący "Solidarności" Piotr Duda.
