"Fakt": człowiek od Macierewicza to były esbek. Jak pisze dziennik, to płk Piotr Wroński za pieniądze prześwietlał pracowników PWPW.
"Fakt": człowiek od Macierewicza to były esbek. Jak pisze dziennik, to płk Piotr Wroński za pieniądze prześwietlał pracowników PWPW. Fot. Facebook.com/ Piotr Wroński

Te doniesienia to kolejny cios dla ministra obrony narodowej. Wygląda bowiem na to, że Antoni Macierewicz i jego ludzie tracą swoje wpływy w Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych. Wczoraj ze stanowiska prezesa PWPW odwołany został zaufany szefa MON, Piotr Woyciechowski. Dziś dziennik "Fakt" wyciągnął na światło dzienne to, jak miała wyglądać w tej instytucji polityka kadrowa.

REKLAMA
Według gazety, kandydatów na pracowników w Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych prześwietlał były funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa, który w czasach PRL rozpracowywał środowisko Radia Wolna Europa. To 60-letni płk Piotr Wroński.
Jak ustalił "Fakt", dotychczasowy zarząd PWPW z prezesem Piotrem Woyciechowskim oraz członkiem zarządu Robertem Malickim (od wczoraj jest on pełniącym obowiązki prezesa) podpisał z byłym esbekiem kilka umów. Jedna z nich dotyczyła "przeprowadzenia rozmów rekrutacyjnych oraz przygotowania opinii o przydatności kandydatów do pracy". Za każdego sprawdzonego kandydata do pracy Wroński miał dostawać 400 zł.

To nie jedyna podejrzana umowa między PWPW a byłym pułkownikiem SB. Jak ustaliliśmy, za audyt bezpieczeństwa oraz "scenariusze zagrożeń" dla obiektów spółki, Wroński dostał 15 tys. zł. Podpisywał też umowy w sprawie pozyskiwania informacji gospodarczych o zagranicznych kontrahentach PWPW.

"Fakt"
Według informacji dziennika płk Wroński współpracę z SB zaczął na studiach, etatowym pracownikiem Służby Bezpieczeństwa został w czasie stanu wojennego, specjalizował się w podsłuchach. Po upadku PRL pozytywnie przeszedł weryfikację i został pracownikiem UOP. W 92 r. sam miał się zgłosić do szefa Urzędu z chęcią "ujawnienia metod oraz agentów SB w 'Solidarności'". Jak pisze "Fakt", z polecenia ówczesnego szefa MSW, Antoniego Macierewicza, Wroński przekazał swoją wiedzę na ten temat... Piotrowi Woyciechowskiemu, czyli do wczoraj prezesowi PWPW.
Kadrowa karuzela w Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych to efekt afery podsłuchowej. Jak pisaliśmy, pracownicy ten instytucji dostali pocztą elektroniczną nagrania prywatnych rozmów szefa "Solidarności" w PWPW i jednego z członków zarządu. Niedługo potem namaszczony przez szefa MON prezes Wytwórni stracił stanowisko.

AKTUALIZACJA:

Szef resortu obrony Antoni Macierewicz zaprzeczył informacjom "Faktu", że pułkownika Piotra Wrońskiego znał w latach 90. Minister zapowiedział kroki prawne wobec dziennika.
źródło: fakt.pl