Koncern Jeronimo Martins przyznaje, że w sklepach sieci Biedronka "mogą występować czasowe ograniczenia dostępności" jajek.
Koncern Jeronimo Martins przyznaje, że w sklepach sieci Biedronka "mogą występować czasowe ograniczenia dostępności" jajek. Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta

Drastyczny wzrost cen jajek to nie wszystko. Może być jeszcze gorzej – sklepowe półki z jajami powoli zaczynają świecić pustkami. Klienci Biedronki skarżą się, że w sklepach coraz częściej nie ma jak kupić jaj. Właściciel sieci, koncern Jeronimo Martins, potwierdza, że w związku z "dynamicznymi zmianami na rynku jaj" czasami może brakować w sklepach tego produktu.

REKLAMA

To nie są jaja – to informacja całkiem na serio. Co więcej – znamy winnych tej sytuacji. I nie są to ani Portugalczycy z Biedronki, ani polskie władze. Zatem kto? Do tego dojdziemy za chwilę.

O tym, że ceny jaj idą w górę niemal równie szybko, jak ceny masła, pisaliśmy już latem. W ostatnich dniach ten skok cen stał się jeszcze bardziej odczuwalny. Na tym jednak nie koniec – właśnie sprawdzają się prognozy, że jajek na Boże Narodzenie może zwyczajnie zabraknąć.

To dzieje się już teraz w sklepach sieci Biedronka – skarżą się klienci. O sprawie napisała "Gazeta Wrocławska", która uzyskała w tej sprawie stanowisko koncernu Jeronimo Martins. Firma zapewniła, że robi wszystko, aby jaja na półkach były, ale przyznała, że czasem nie daje rady...

Jak to możliwe, skoro Polska jest jednym z największych producentów jaj w Europie? To proste – polskie fermy wolą sprzedawać swoje jajka na zachód. Zachodnia Europa potrzebuje bowiem jaj na gwałt – wszystko przez skażenie jajek w Holandii, Belgii, Francji, Słowacji czy Austrii (w sumie w 15 europejskich krajach) groźnym środkiem na wszy i pchły, który zawiera trujące substancje. We Włoszech z kolei ze względu na szalejącą ptasią grypę wybito milion kur. U nas kury mają się dobrze. I to, co zniosą, idzie głównie na eksport.

Według danych GUS we wrześniu za jajo kurze trzeba było zapłacić 52 grosze, czyli o 6 proc. więcej niż przed rokiem. A ceny nadal rosną, więc ta różnica jest już większa.
Według danych GUS we wrześniu za jajo kurze trzeba było zapłacić 52 grosze, czyli o 6 proc. więcej niż przed rokiem. A ceny nadal rosną, więc ta różnica jest już większa. Fot. Arkadiusz Ścichocki / Agencja Gazeta

– W święta będzie dramat, duży problem i ceny będą wtedy bardzo wysokie – przewidywał Daniel Mazurczak z Fermy Drobiu w rozmowie z Darią Różańską. To eldorado polskich producentów jaj i kłopoty polskich konsumentów jaj z pewnością nie będą trwać wiecznie – do Wielkanocy w przyszłym roku na zachodzie Europy młode kury powinny być już odchowane i polskie jaja nie będą już aż tak pożądanym towarem.