
Karol ma 9 lat i w swoim życiu przeszedł tyle, że nie zniósłby tego niejeden dorosły. Sepsa, gdy się urodził. Potem ostra białaczka limfoblastyczna. Teraz, od wakacji, zespół mielodysplastyczny (MDS), który wymaga przeszczepu szpiku kostnego. Pilnego, w ciągu trzech miesięcy. Ale dawcy nie ma. Nie znaleziono go w bazach na świecie, które liczą miliony ludzi. – Pan profesor powiedział nam w szpitalu, że mamy dużego pecha – mówi mama chłopca. Zaczęła szukać na własną rękę. Alarmuje celebrytów, instytucje państwowe, prywatne firmy...Reakcje? Niektóre dają do myślenia.
Karol jest po opieką Fundacji "Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową", która opiekuje się małymi pacjentami Przylądka Nadziei, kliniki onkologii dziecięcej we Wrocławiu. Tu przebywa chłopiec. "Niestety w bazach dawców na całym świecie nie udało się znaleźć dla Lolka bliźniaka genetycznego. Jego mama Dorota błaga o pomoc. Nie bądźcie obojętni! Wyślijcie jej apel w świat. Niech nas zobaczy jak najwięcej osób. Może tak znajdziemy dawcę dla Karola!" - apeluje na Facebooku Przylądek Nadziei.
Dorota Walczak wysłała już maile m.in. do Małgorzaty Kożuchowskiej, Kuby Błaszczykowskiego, Ewy Chodakowskiej, Anny Dereszowskiej, Bogusława Lindy, Marka Kondrata, próbuje dotrzeć do Anny i Roberta Lewandowskich.... Ma jednak świadomość, że jej prośby nie od razu docierają do adresatów. Że w przypadku znanych osób mail musi się przebić przez sztab ludzi, i może to trochę potrwać. Albo po prostu w ogóle nie zawsze wszystko do nich dociera. Tak przecież może być też z jej mailem.
Czas jednak potwornie goni. O tym, że potrzebny jest przeszczep rodzina dowiedziała się we wrześniu, a już mamy prawie listopad. Szybko okazało się, że nie będzie łatwo. Gdy normalnie, na początku, zdarza się, że przy pierwszym typowaniu znajdzie się 100, a nawet - jak mówi mama Karola - 800 pasujących osób, u Karola wytypowano cztery. Nie ma z nimi kontaktu. "Karolek Walczak po raz trzeci walczy o życie. Jest niezłomnym bohaterem" – napisała Fundacja "Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową.
"Pokonał ciężką sepsę w okresie noworodkowym. Gdy miał 6 lat zachorował na ostrą białaczkę limfoblastyczną. Po dwóch ciężkich latach walki, pokonał raka. Niestety. W te wakacje jego stan zaczął się znów pogarszać. Na skutek wyniszczającego, wcześniejszego leczenia, Karolek zachorował na zespół mielodysplastyczny (MDS).
To choroba, która charakteryzuje się nieprawidłowością w budowie i rozrostem szpiku kostnego oraz niedoborem jednej lub większej liczby rodzajów komórek we krwi obwodowej. Lolka dopadła wyjątkowo agresywna postać tej choroby. 25 września mam usłyszała, że jak najszybciej będzie potrzebny przeszczep szpiku.
Pośpiech był konieczny, żeby MDS nie przekształcił się w białaczkę szpikową, bo wtedy szanse chłopca spadłyby o połowę. Niestety. Już po dwóch dniach okazało się, że choroba postępuje. Karolka dopadł kolejny rak – białaczka szpikowa. To nie był jednak koniec złych wiadomości, które spadły na rodzinę.
Lekarze zaczęli szukać dla niego „bliźniaka genetycznego” w bazach dawców na całym świecie. Sprawdzili miliony osób. Bezowocnie. Intensywne poszukiwania nie przyniosły rezultatu. Okazało się, że chłopiec ma niezwykle rzadki HLA (wskaźnik zgodności tkankowej) i dlatego tak trudno znaleźć dla niego dawcę. Ale rodzina się nie poddaje. Mama nagrała film, w którym błaga o pomoc i o zgłaszanie się do bazy dawców szpiku. W listopadzie odbędą się też liczne imprezy, na których będą się mogli rejestrować potencjalni dawcy".
– Inne dzieci przyszły do szpitala po nas, i już trafiły na przeszczepy. A my wciąż czekamy. Nie można znaleźć bliźniaka biologicznego dla Karola, a czasu jest coraz mniej – mówi Dorota Walczak. Dlatego porusza niebo i ziemię. Wszyscy bliżsi i dalsi znajomi oraz ich rodziny od razu poszli się zarejestrować i są już w bazie DKMS. DKMS też sam szuka dawców. – Ja już się wszystkiego chwytam. Piszę po kilka razy do tych samych osób. Wydaje mi się, że jak będę ponawiać maile, to może ktoś wreszcie się zainteresuje – mówi.
