
35-latek z Podlasia usłyszał w prokuraturze w Hajnówce zarzut zabójstwa przy użyciu broni palnej. Mężczyzna strzelił do swojego starszego o sześć lat kolegi, ponieważ tamten... bał się popełnić samobójstwo. Śledczy nie przyjęli takiej argumentacji i wystąpili do sądu o areszt dla podejrzanego.
Zwłoki 41-latka odkryto w nocy z poniedziałku na wtorek w jednym z domów w miejscowości Lipiny na obrzeżach Hajnówki. W sprawie zatrzymano sześć osób, które piły alkohol w trakcie spotkania, kiedy doszło do oddania strzału.
Dlaczego 35-latek strzelał? Bo udręczony zawodem miłosnym 41-latek bał się sam zabić. – Podejrzany, również świadkowie to potwierdzają, wskazuje, że pokrzywdzony, z powodu zawodu miłosnego miał myśli samobójcze. Natomiast bał się sam popełnić samobójstwo – powiedział prokurator.
Z ustaleń śledczych wynika, że 41-latek poprosił strzelca, by ten "pomógł mu zginąć". Wtedy w czasie spotkania pokazał broń, którą miał nielegalnie, a potem oddał ją koledze do strzału. – Podejrzany, po upewnieniu się, że pokrzywdzony nie zrezygnował z tej prośby, strzelił z karabinu mauser w stronę jego głowy, powodując śmierć na miejscu – dodał prokurator.
To nie jedyna zaskakująca historia z udziałem policji w ostatnich dniach. Jak pisaliśmy w naTemat, kilka dni temu służby zatrzymały i przesłuchiwały 4 godziny pewną Polkę, która... źle zważyła pierogi w sklepie.
Źródło: rmf24.pl
