
To była pierwsza taka deklaracja w Polsce. Niemal natychmiast po słowach premier Beaty Szydło, że sporny pomnik Jana Pawła II trzeba zabrać z Francji do kraju. Najpierw zareagował powiat, teraz miasto chce iść jego śladem. To miejsce, w którym papież ma już dwa pomniki, Lech Kaczyński swoje rondo, a mieszkańcy – jak słychać – duże korzyści z "dobrej zmiany". Dzięki niej Sochaczew ma właśnie przechodzić wielką metamorfozę. Radny opozycji śmieje się, gdy to słyszy: – Na wyrost jest mówienie, że w ciągu tych dwóch lat weszliśmy w inną galaktykę.
Jak daje przykład ziemia sochaczewska? Niejako podwójny. Z jednej strony dba o to, by "dobra zmiana" była zadowolona. A z drugiej sama wyjątkowo ma z niej korzystać. – Mamy bliski kontakt z obecnym rządem, z panią premier. Mamy ministra w Kancelarii pani premier. Ja osobiście, a także wielu samorządowców, mamy z nim kontakt. Popieramy ten rząd z całego serca, popieramy panią premier – mówi otwarcie Sylwester Kaczmarek, przewodniczący Rady Miasta z PiS.
"Sochaczew super miasto, jadę w weekend. Brawo Wspaniali Mieszkańcy i Władze Miasta.Będzie Wam się darzyło". Czytaj więcej
Sochaczew nie jest PiS-owskim miastem, choć ma taką opinię, bo na szczeblu samorządowym tak jest – rządzi tu koalicja ugrupowania burmistrza wraz z PiS. Społecznie, jak słyszę, jest nieco inaczej, bo w wyborach prezydenckich nieznacznie wygrał prezydent Bronisław Komorowski. Za to powiat murem stoi za PiS.
Sylwester Kaczmarek wymienia wszystkie inwestycje, które – jak podkreśla – zaczęły się za "dobrej zmiany". Skala może robić wrażenie. – Powiem pani, że w każdym zakamarku, jakby tak przejechać po mapie od góry do dołu, to praktycznie w każdym miejscu Sochaczewa coś by się znalazło, do czego rękę przyłożył pan poseł Małecki. Dobrze się miastu przysłużył. Od lat to robi. Zwłaszcza od momentu, jak wszedł do rządu, jak PiS przejęło władzę, wtedy pojawiły się większe możliwości. Wcześniej był w opozycji, efekty były widoczne, ale nie na taką skalę – przyznaje.
Może robić wrażenie? Może. Radny Marcin Podsędek nie wie jednak, jakie jest zaangażowanie posła, bo nie ma z nim kontaktu, ale przyznaje, że taki pogląd funkcjonuje w mieście. Szczególnych zasług dwóch ostatnich lat on jednak nie widzi.
Gdybyśmy porównywali dwa ostatnie lata do lat 2011-15 to myślę, że to są okresy porównywalne inwestycyjnie. Zbliżają się wybory samorządowe, więc każdy chce się przedstawić w jak najlepszym świetle. Choć trzeba przyznać, że środki pozyskiwane są teraz większe, co wynika jednak z różnych rzeczy, np. z unijnych projektów. A to zawsze cieszy, bo jest to z korzyścią dla mieszkańców. Chodnik czy kanalizacja nie mają przecież barwy partyjnej.
