
Nie, to nie ma nic wspólnego z "Belfrem". I nie, nie chodzi o to, że chciał grać jednocześnie w dwóch produkcjach, ale w "Listach do M. 3" producent nie wyraził na to zgody. Po serii nieoficjalnych informacji, Maciej Stuhr sam zabiera głos i wyjaśnia, dlaczego nie znalazł się w obsadzie jednej z najbardziej kasowych polskich komedii.
Udział Macieja Stuhra w trzeciej części "Listów do M." wydawał się wręcz oczywisty – w końcu aktor grał jedną z najważniejszych ról w części pierwszej i drugiej. Premierę filmu zapowiedziano na ten weekend, ale już wiadomo, że wśród bohaterów nie będzie Mikołaja Koniecznego, prezentera z Radia Zet.
Parę dni temu serwis Eska oraz "Super Express" poinformowały, że Stuhra zabrakło w obsadzie, bo nie zgodzili się na to producenci komedii, a to ze względu na jego zaangażowanie w serial "Belfer". Cytowano osobę związaną z produkcją świątecznego filmu, która mówiła, że nikt nie chciał się zgodzić na zmiany planów zdjęciowych i ewentualne przestoje w pracy nad komedią z powodu terminów, których nie mógłby dotrzymać Maciej Stuhr.
Teraz sam aktor w programie "DKF" Karoliny Korwin - Piotrowskiej wyjaśnił, jakie są przyczyny jego nieobecności w "Listach do M. 3". Zapewnił, że nie chodziło o równoczesną pracę nad serialem.
Maciej Stuhr
I na razie aktor widzów zaprasza na "Belfra". A do obsady serialu zaprasza... Małgorzatę Sadurską.
źródło: film.wp.pl
