
Jan Grabiec z Katarzyną Lubnauer na Twitterze z każdym następnym napisanym zdaniem pokazują, że szanse na zjednoczoną opozycję topią się jak wosk. Złośliwe uwagi i personalne przytyki powoli stają sie standardem w „rozmowach koalicyjnych” między politykami partii, które deklarują chęć wspólnej walki o to, żeby PiS nie wygrało w Warszawie.
REKLAMA
Patryk Jaki, Stanisław Karczewski i każdy polityk, który w końcu zostanie ogłoszony oficjalnym kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na urząd prezydenta Warszawy mogą zacząć zacierać ręce. Zanim zaczną się wybory, po tak zwanej "zjednoczonej opozycji" pozostanie jedynie wspomnienie. Już teraz Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej i Jan Grabiec z PO dają przedsmak tego, co może nas czekać w nadchodzącej kampanii.
– Obrażanie partnerów opozycyjnych w mediach to działanie na rzecz PiS – napisał Grabiec na Twitterze. była to odpowiedź na post szefowej kluby parlamentarnego Nowoczesnej, która stwierdziła, że rozumie, iż Grabiec niczym bulterier broni swojego szefa, bo taka to praca rzecznika, i że PO zamiast o koalicji woli rozmawiać o obchodach Święta Niepodległości.
Tymczasem Paweł Rabiej, który od kilku miesięcy jest oficjalnym kandydatem Nowoczesnej na prezydenta Warszawy nie składa broni i zapowiada, że nie zamierza się wycofywać z wyścigu do warszawskiego ratusza i nie odda swojego poparcia Rafałowi Trzaskowskiemu. Ta zapowiedź sprawia, że ciężko będzie znaleźć Nowoczesnej i Platformie jakąś nić porozumienia, tym bardziej, że dotychczasowe sondaże wskazują jednoznacznie na to, że większym poparciem warszawiaków cieszy się Trzaskowski, kilka dni temu „namaszczony” przez szefa PO Grzegorza Schetynę.
