Twierdzą, że rozwikłali zagadkę śmierci Iwony Wieczorek, a wcześniej Magdaleny Żuk. Kim są detektywi - "lamparty”?

Detektywi z agencji Lampart zadecydowanie zaprzeczają zarzutom, że powielają metody pracy biura Krzysztofa Rutkowskiego
Detektywi z agencji Lampart zadecydowanie zaprzeczają zarzutom, że powielają metody pracy biura Krzysztofa Rutkowskiego Fot: Agencja Lampart Group S.A
Ich sensacyjny filmik, z którego ma wynikać, że rozwikłali zagadkę śmierci Iwony Wieczorek, podbija sieć. Wcześniej duży rozgłos medialny zyskała m.in. przedstawiona przez nich wersja wydarzeń na temat zaginięcia Magdaleny Żuk w Egipcie. Ich metody pracy przypominają działania kontrowersyjnego "detektywa” Krzysztofa Rutkowskiego. Też robią show wokół najgłośniejszych śledztw w Polsce, ale działają inteligentniej. Pozostają bardziej w cieniu wydarzeń i nie widać ich w mediach.

Otaczanie swojego biura nimbem tajemniczości też jest pewnie świadomą techniką marketingową. Bo choć sami podkreślają, że wyjaśniając najgłośniejsze polskie śledztwa nie inkasują za to pieniędzy od zdesperowanych rodzin ofiar, to profesjonalne profilowanie działalności agencji w sieci ma jednoznacznie komercyjny cel. Rozgłos, jaki zdobywają badając głośne sprawy kryminalne, ma im zapewnić klientów, na których zarabiają. I nie ma w tym nic złego.

Szanowni Państwo, W dniu 26.10.2017 zakończyliśmy pracę, której efektem jest przedstawiony niżej materiał, dotyczący...

Opublikowany przez Lampart Detektywi na 9 listopada 2017
Prywatni detektywi twierdzą, że rozwiązali sprawę Iwony Wieczorek. Według pracowników biura Lampart w zaginięcie dziewczyny mogą być zamieszani pracownicy firmy sprzątającej. Piszemy o tym tutaj. Wcześniej w sprawie Magdaleny Żuk postawili hipotezę, że padła ofiarą międzynarodowej szajki, która handlowała żywym towarem. Ta teoria do dziś się nie potwierdziła, ale nie można jej też wykluczyć. 

"Wszystkie okoliczności przedstawione w przesłanych materiałach zostały zweryfikowane i nie doprowadziły do ustalenia związku wskazywanych osób z zaginięciem Iwony Wieczorek" –poinformowała w specjalnym oświadczeniu przesłanym do mediów prok. Grażyna Wawryniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku odnosząc się do filmiku agencji Lampart.

Robert Glinicki, prezes agencji Lampart nie chce mówić o sobie, ani o początkach założenia firmy. Wiadomo, że nie pracował wcześniej w policji, jak wielu jego współpracowników. Jego nazwisko przewija się we władzach wielu spółek związanych z branżą ochroniarsko-detektywistyczną. Komunikat gdańskiej prokuratury na temat ustaleń jego agencji wyraźnie go zirytował.


– Na pace tego samochodu widać osobę, która ma zakneblowane usta i podbite oczy. Na sto procent nikt z nas nie powie, że to Iwona Wieczorek, ale widać tam twarz kobiety. Ona mogła się udusić swoją własną krwią. Niech ktoś to wyjaśni. My zadajemy pytania – mówi w autoryzowanej rozmowie z naTemat Glinicki.

– My byliśmy w tych kanałach burzowych, mamy filmy i zdjęcia. Ale to są kilometry bardzo niebezpiecznych przejść. Te kanały mogą dokładnie zeksplorować tylko odpowiednie służby – tłumaczy.
Kim są "lamparty”? "Firma detektywistyczna Lampart, to ponad 370 licencjonowanych detektywów. Biuro detektywistyczne Lampart jest członkiem Międzynarodowego Stowarzyszenia Detektywów (WAD– World Association of Detectives). Działamy na całym świecie” – chwalą się na swojej stronie internetowej.

We władzach firmy można znaleźć nazwiska wielu byłych policjantów, czym agencja się zresztą szczyci. Zastępcą prezesa Glinickiego jest Wojciech Majer, były dowódca Centralnej Jednostki Antyterrorystycznej Policji BOA KGP. Z agencją Lampart są związani także m.in Grażyna Biskupska, była naczelnik Wydziału Terroru Kryminalnego KSP i Maciej Woźniak, były negocjator sił powietrznych NATO, a rzecznikiem prasowym jest Krzysztof Hajdas, były rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji.

Szanowni Państwo, Zgodnie z obietnicą pragniemy zaprezentować Państwu materiał, dotyczący kulis prowadzonych przez nas...

Opublikowany przez Lampart Detektywi na 1 września 2017
– Dla nas najważniejszy jest profesjonalizm i wyjaśnienie sprawy. Organy państwa mają dużo większe możliwości by zweryfikować pewne ustalenia. W żaden sposób nie chcemy zastępować organów państwa – podkreśla w rozmowie z naTemat Hajdas.

"Lamparty" odrzucają porównania do metod Rutkowskiego. – Porównanie naszej pracy do metod pana Rutkowskiego jest nieuprawnione. Po pierwsze nikt z nas nie organizuje konferencji prasowych przed rozpoczęciem pracy nad jakąś sprawą, a tak robi pan Rutkowski. Po drugie nigdy nie uprawialiśmy "show” w telewizjach i nikt nas chyba nawet nie widział, ani nie wypowiadaliśmy się w mediach, zanim nie poinformowaliśmy prokuratury o naszych działaniach, czy ustaleniach. Pan Rutkowski robi zupełnie odwrotnie – zaznacza Glinicki.

Szanowni Państwo, Ponieważ w dniu 07.08.2017 zostaliśmy oficjalnie poproszeni przez internautów o korektę petycji,...

Opublikowany przez Lampart Detektywi na 8 sierpnia 2017
– My się trzymamy pewnych procedur, bo nie jesteśmy osobami prywatnymi i nam można wiele mniej. Osoba, która nie posiada licencji, jest celebrytą, może sobie opowiadać co chce i nie ponosi za to żadnych konsekwencji. Nasze każde słowo, czy czynność jest weryfikowana pod groźbą utraty licencji. Po trzecie jesteśmy właścicielami własnej strony internetowej, własnego Facebooka, ale nie każemy tam nikomu wchodzić. Nie epatujemy sobą w mediach – tłumaczy prezes agencji Lampart.

A co o agencji Lampart sądzi konkurencja, czyli inni detektywi? W Polskim Stowarzyszeniu Licencjonowanych Detektywów, do którego należy około 70 detektywów zrzeszonych w agencjach i biurach w całej Polsce nie mają nich dobrej opinii.

– Swego czasu otrzymaliśmy od agencji Lampart informację o możliwej współpracy, ale do tej współpracy między nami nie doszło. Ale myślę, że w kontekście tego co zrobili przy okazji śmierci Magdaleny Żuk, to nawet dobrze – mówi w rozmowie z naTemat Krzysztof Szumlas członek Polskiego Stowarzyszenia Licencjonowanych Detektywów.

Zapraszamy Detektywów z całej Polski do wstąpienia w szeregi PSLD.Stawiamy na rozwój i poszerzanie swojej wiedzy w teorii i w praktyce.

Opublikowany przez Polskie Stowarzyszenie Licencjonowanych Detektywów na 29 września 2017
Pytany o merytoryczną ocenę pracy agencji punktuje. – Ludziom w branży nasuwają się pytania jak to możliwe, że wysłali swoich "agentów” do Egiptu celem przeprowadzenia dochodzenia w sprawie Magdaleny Żuk zupełnie za darmo, czy dostali zlecenie na wykonanie tej usługi w Egipcie, na ile sobie wycenili taką realizację? Poz tym nie trzeba być detektywem by z wielkim dystansem podejść do informacji o tym, że wskazali rzekomo 72 osoby potencjalnie podejrzane, albo zamieszane w proceder handlu ludźmi i uprowadzeń. Widać niestety kalkę tego co robi Rutkowski – ocenia Szumlas.

– Tak się składa że znam bardzo dobrze Egipt i jego specyfikę i łapałem się za głowę jak słyszałem informacje, które oni przedstawiali w sprawie Magdaleny Żuk. Medialnie było to może chwytliwe, ale z punktu widzenia zawodowego profesjonalizmu poza wszelkimi granicami. Do ustaleń w sprawie pani Wieczorek nie odniosę się, bo nie znam szczegółów – tłumaczy.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...