Dyrektora szkoły w Stalowej Woli wywołała burzę ogłoszeniem ONR. W mieście, bastionie PiS, powstało ostatnie wiele organizacji patriotycznych.
Dyrektora szkoły w Stalowej Woli wywołała burzę ogłoszeniem ONR. W mieście, bastionie PiS, powstało ostatnie wiele organizacji patriotycznych. Fot. Screen/Facebook/Stalowi Patrioci

Dyrektorka wywołała burzę na całą Polskę i o mieście, które ma bardzo dobre układy z PiS, znów zrobiło się głośno. Przypomnijmy, rządzi tu prezydent, którego osobiście zachwalał Jarosław Kaczyński, który dofinansowuje wyjazd lokalnych patriotów na marsz do Warszawy, a Andrzej Duda nadał mu odznaczenie za zasługi. Zresztą, 11 listopada, prezydent RP właśnie tu, w Stalowej Woli, obchodził Święto Niepodległości. I właśnie tu dyrektorka szkoły miała zachęcać na FB do wstępowania do ONR. W mieście, w którym ostatnio zaczęło działać wiele nowych organizacji patriotyczno-narodowych.

REKLAMA
O dyrektorce ze szkoły podstawowej jako pierwszy napisał lokalny portal stw24.pl. Jedyny, który w mieście i okolicy ma opinię wolnego i czasem piszącego niewygodną prawdę. – Jedyne medium na naszym terenie, które nie przechodzi przez pisowską cenzurę – mówi wprost Daniel Hausner, radny ze Stalowej Woli.
Jeden z dwóch, który w liczącej 23 osoby Radzie Miasta nie należy do PiS. I który nie boi się mówić o tym, co dzieje się w mieście. – W takim bastionie PiS, jakim jest Stalowa Wola, raczej trudno znaleźć przeciwników władzy – przyznaje.
"Zna dobrze mamę prezydenta"
Taką osobą raczej nie jest dyrektorka ze szkoły podstawowej nr 11, Joanna Niwierska, która właśnie wywołała burzę, zachęcając na FB do wstępowania do ONR. Wielu rodziców nawet w tak prawicowym mieście było zbulwersowanych, choć część mieszkańców uważa, że nic się nie stało - ogłoszenie ONR zamieściła na profilu prywatnym, ma do tego prawo.
– Weszłam na ich stronę, spodobało mi się, zamieściłam ich plakat. Tam nie ma żadnych złych idei – tak tłumaczyła w rzeszowskiej "Wyborczej". Nauczycielka klas 1-3, która w 2010 roku, z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, startowała do Rady Powiatu Stalowa Wola, a także – jak mówi radny – prowadziła kampanię wyborczą prezydenta Lucjusza Nadbereżnego. Zna też dobrze jego matkę.
– Ona pracowała wcześniej w szkole podstawowej nr 12 z matką prezydenta, która jest tam katechetką. A od września tego roku Niwierska została dyrektorką podstawówki nr 11, największej w mieście. Jest jeszcze jedna pani, która z nimi pracowała – ona z kolei została dyrektorką szkoły nr 7 – mówi Daniel Hausner. I przesyła nam zdjęcie ze strony SP 12, na którym widać obie panie w towarzystwie posła PiS Rafała Webera.
logo
Od lewej: Irena Nadbereżna, poseł Rafał Weber oraz Joanna Niwierska. Fot. SP 12/Stalowa Wola
Irena Nadbereżna co roku organizowała pielgrzymki szkoły do Częstochowy. W archiwach zachowały się też materiały z wystawy o Janie Pawle II, nad którą patronat objął prezydent Nadbereżny, a towarzyszący jej program muzyczno-literacki przygotowywały m.in. Irena Nadbereżna i Joanna Niwierska właśnie.
"To symbol odrodzonego kraju"
Stalowa Wola to miasto liczące 62 tysiące mieszkańców, ma łatkę mocno PiS-owego. Niewiele jest dziś w Polsce dużych czy sporych miast, w których pełnię władzy sprawuje partia Jarosława Kaczyńskiego. A tak jest właśnie tu. Z ogromnym wsparciem duchowym z góry.
Pisaliśmy już o tym, jak miasto się zmienia, bo prezydent jest młody, działa, wielu mieszkańców złego słowa o nim nie powie. Ale również o samym Nadbereżnym – któremu wielu wróży karierę w PiS. Jest bardzo religijny, co ciekawe, pomijając mamę katechetkę, jego brat jest księdzem.
Przypomnijmy. Lucjusz Nadbereżny towarzyszył Andrzejowi Dudzie podczas kampanii wyborczej, prezydent Duda powołał go później do Narodowej Rady Rozwoju. Spotykali się nie raz. Ostatnio 11 listopada, gdy prezydent Duda rozpalił wielkie ognisko i w ramach obchodów Święta Niepodległości śpiewał z mieszkańcami Stalowej Woli pieśni patriotyczne.
– Stalowa Wola to symbol odrodzonego kraju, ale także symbol dążenia Polaków do wybicia się na nowoczesność. To dlatego nadano waszemu miastu taką nazwę. Bo ludzie stąd mieli stalową wolę odbudowy niepodległego państwa – mówił im prezydent RP
Patronat – Andrzej Duda
Daniel Hausner żartuje, że za "dobrej zmiany" w Stalowej Woli działa Towarzystwo Wzajemnej Adoracji. Opowiada o Misiewiczach w tutejszych urzędach, o nowych etatach w urzędzie, o zadłużeniu miasta przez prezydenta. Większym niż za kadencji jego dwóch poprzedników. O pewnych wydatkach, które można by przeznaczyć na coś innego. – Jak prezydent Duda miał przyjechać, to całe miasto było oklejone plakatami. Nikt go nie będzie krytykował, bo urządza mieszkańcom igrzyska. Ostatnio hucznie obchodziliśmy 80. rocznicę Centralnego Okręgu Przemysłowego – mówi. Był Modern Talking, Maryla Rodowicz...
Patronat nad 3-dniową imprezą objął prezydent Andrzej Duda.
Nauczyć się "My chcemy Boga"
Również nowa dyrektor szkoły szybko dała się poznać ze strony "dobrej zmiany". I nie tylko chodzi o ONR. Ostatnio, jak słychać w mieście, kazała katechetce i nauczycielce muzyki nauczyć uczniów pieśni pt. "My chcemy Boga". Pieśń miała zostać odśpiewana podczas apelu, który odbył się w środę. Jednego z wielu, które ponoć mają odbywać się tu co miesiąc.
Ze strony SP 11

"W najbliższą środę tj. 15 listopada br. zapraszamy na kolejny apel z cyklu Patroni naszych ulic i placów „Dla Niepodległej“. Tym razem przedstawimy sylwetkę wielkiego Polaka – Marszałka Józefa Piłsudskiego. Na apelu odbędzie się ceremoniał rozłożenia i złożenia flagi państwowej oraz odśpiewanie hymnu Polski. Obowiązuje strój stosowny do uroczystości – odświętny". Czytaj więcej

Przez niektórych Niwierska uznawana jest za typowego Misiewicza. Tak widzi ją nasz rozmówca i wcale tego nie kryje.
Nauczycielka wygrała bowiem konkurs, który wzbudził kontrowersje. Drugi, bo pierwszy został unieważniony. – Ona z niedługim stażem pracy jako nauczycielka mianowana w klasach 1-3, okazała się lepszą kandydatką niż doświadczona, z ponad 20-letnim stażem, dyplomowana nauczycielka, którą rekomendowała odchodząca na emeryturę dyrektor - opowiada radny.
"Wpatrzeni w PiS"
Rozmawialiśmy rok temu. Wtedy Lucjusz Nadbereżny dofinansował mieszkańcom miasta wyjazd na Marsz Niepodległości do Warszawy. Przekazał im 1500 zł, do stolicy pojechały dwa autokary. – Ludzie tu wpatrzeni są w PiS jak w zbawców – mówił nam wtedy Hausner. W tym roku, jak się okazuje, było dokładnie tak samo. Z małym wyjątkiem. Mniej więcej od roku w Stalowej Woli pojawił się prawdziwy wysyp organizacji i fundacji narodowo-patriotycznych. Jest ich tyle, że mieszkańcy nie są w stanie wszystkich wymienić. Jak słychać, mają również wsparcie Kościoła.
– Przywódcy Pamięci, Kedyw, Młodzież Wszechpolska, Ocalić od Zapomnienia, Klub Strzelecki Grupy Rekonstrukcyjnej Ur... Jest ich ostatnio bardzo dużo – wymienia w rozmowie z naTemat Anna Zbrożyna-Tutak, sekretarz Stalowych Patriotów. To organizacja, która rok temu zarejestrowała się w KRS, liczy około 30 członków, odczuwa rosnące zainteresowanie, działa prężnie.
– Spotykamy się co tydzień, omawiamy bieżące sprawy. Co miesiąc staramy się organizować wykłady otwarte dla mieszkańców, poświęcone różnym wydarzeniom historycznym, np. związanym z Żołnierzami Wyklętymi, Powstaniem Warszawskim, ludobójstwem na Kresach. Staramy się zapraszać ciekawe osoby. Organizowaliśmy prelekcje w szkołach – słyszę.
Duma, że mają przywiązanie do wartości
Piotr Serafin prezes Stalowych Patriotów mówi, że współpracują z innymi organizacjami np. przy obchodach Dnia Żołnierzy Wyklętych. Że widać, jak te organizacje odnawiają miejsca pamięci, zabytki, dbają o groby, fundują tablice, robią filmy, jak w Stalowej Woli żyje pamięć historyczna. I jak zmieniło się to właśnie w ostatnim czasie. Dzięki nim w Stalowej Woli może powstać pierwsze w Polsce muzeum Kedywu.
– Faktycznie takich stowarzyszeń zrobiło się u nas ostatnio bardzo dużo. Nawet Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej działa dziś aktywniej niż kiedyś. Synowie żołnierzy uaktywniają się jeszcze bardziej niż ich ojcowie – przyznaje.
11 listopada Stalowi Patrioci byli w Warszawie. Przeżycie, jak mówią, ogromne. – Duma rozpiera człowieka. Gdy tysiące osób idzie z flagami biało-czerwonymi, dzieci, całe rodziny, młodsi, starsi. I wszyscy śpiewają hymn narodowy. Duma, że mają przywiązanie do wartości narodowych, patriotycznych, do własnego narodu – opowiada Anna Zbrożyna-Tutak.
Taki nastrój, w większości, w tym mieście panuje. Ale od ONR prezes Stalowych Patriotów się dystansuje. – My kierujemy się katolicką nauką Kościoła – zastrzega. Sprawy pani dyrektor promującej na FB ONR nie chce komentować.