
Reklama.
Tym materiałem żyła cała Polska. Wojciech Bojanowski dotarł do nagrań, na których widać jak policjanci z wrocławskiego komisariatu katowali Igora Stachowiaka. Skutego i rozebranego mężczyznę wielokrotnie rażono paralizatorem. Policyjna interwencja zakończyła się śmiercią zatrzymanego.
Sąd 10 dni temu zwolnił Bojanowskiego z tajemnicy dziennikarskiej. Teoretycznie dziennikarz mógłby zacząć odpowiadać na pytania prokuratury o informatorów, dzięki którym wszedł w posiadanie nagrań. Sam Bojanowski twierdzi, że nagroda przyszła do niego w najlepszym możliwym czasie. – Nikt mnie jeszcze nie przesłuchiwał, nie zostałem nawet jeszcze wezwany, a już na początku mam zostać z tej tajemnicy zwolniony – twierdzi Wojciech Bojanowski. Dziennikarz zapowiada, że nie zamierza ujawniać swoich źródeł informacji.
Przyznająca nagrody im. Andrzeja Woyciechowskiego Kapituła Radia Zet wyraziła jednocześnie głębokie zaniepokojenie działaniami prokuratury w stosunku do dziennikarzy: Ewy Żarskiej z Polsat News oraz Tomasza Piątka, autora książki "Macierewicz i jego tajemnice".
Dziennikarka Polsatu, autorka reportażu "Mała prosiła, żeby jej nie zabijać" (pisaliśmy o nim tutaj) została ukarana grzywną 6 tys. złotych za odmowę ujawnienia informatora, znanego wcześniej policji. Tomaszem Piątkiem natomiast prokuratura zajmuje się na wniosek szefa MON.