Andrzej Duda, gdy był europosłem PiS, nie widział nic niewłaściwego w organizowaniu debat na temat sytuacji w Polsce w Parlamencie Europejskim.
Andrzej Duda, gdy był europosłem PiS, nie widział nic niewłaściwego w organizowaniu debat na temat sytuacji w Polsce w Parlamencie Europejskim. Fot. Twitter.com / Bartosz T. Wieliński

Parlament Europejski przegłosował wczoraj rezolucję, która rozpoczyna uruchomienie wobec Polski art. 7 traktatu Unii Europejskiej. Dokument mówi o tym, że sytuacja w Polsce (w kwestii sądownictwa, ale nie tylko) stwarza ryzyko naruszenia unijnych zasad. Opozycję za słowa jakie padły w debacie skrytykował prezydent Andrzej Duda. Czyżby zapomniał, jak sam postępował zaledwie 3 lata temu? No to mu przypomniano.

REKLAMA

Za było 438 parlamentarzystów, 152 przeciw, 71 wstrzymało się od głosu. Wśród tych, którzy poparli rezolucję, było kilkoro eurodeputowanych z PO. Za to oraz za ich stanowisko w czasie debaty prezydent nie poskąpił im ostrych słów, wyraźnie opowiadając się po stronie PiS.

Szybko jednak wytknięto prezydentowi, że stosuje podwójne standardy, bo podobnie zachowywali się eurodeputowani Prawa i Sprawiedliwości, gdy partia ta była w opozycji. Mało tego – postępował tak sam obecny prezydent. Dziennikarz działu zagranicznego "Gazety Wyborczej" Bartosz Wieliński na Twitterze przypomniał nagrania z roku 2014 i 2015 (To całkiem niedawno, prawda? Więc prezydent powinien to pamiętać), na których Andrzej Duda uzasadnia konieczność przeniesienia spraw krajowych na forum międzynarodowe.

Prezydent nie był tu wyjątkiem – dyskusję w PE na temat wyborów samorządowych pochwalała też obecna posłanka Joanna Lichocka. Ona wprawdzie ten wpis już skasowała, ale internet pamięta.