
Reklama.
"Jeżeli tylko będzie zgoda na zrobienie tej dobrej rzeczy to możemy podjąć się tego zadania. Nie powinno być problemu. Na 100-lecie niepodległości byłby to fajny prezent dla nas wszystkich" – mówił w Radiu Zet zastępca Antoniego Macierewicza. Wiceszef MON tłumaczył, że należy budować "prawdziwą politykę historyczną" a on osobiście w miejscu Pałacu Kultury najchętniej widziałby "city biznesowe", gdzie zmieściłoby się kilka wieżowców. Przyznał przy tym, że na zburzeniu Pałacu Kultury w Warszawie by nie poprzestał – jego zdaniem wyburzenie przydałoby się także na pl. Piłsudskiego – do wyburzenia byłby biurowiec Metropolitan.
Gdy Konrad Piasecki zorientował się, że wiceminister Kownacki o tym wszystkim opowiada zupełnie na serio, polityk przyznał, że boli go to, iż wielu turystów przyjeżdżających do Warszawy zapamiętuje właśnie Pałac Kultury a nie choćby kolumnę Zygmunta czy Łazienki. I potwierdził, że "saperzy daliby radę" i byłyby to "fajne ćwiczenia".
O zburzeniu Pałacu Kultury i Nauki w czasach PRL nagrywano filmy (sceną taką kończyły się "Rozmowy kontrolowane" Sylwestra Chęcińskiego) czy piosenki (choćby "Pałac" zespołu Dezerter). Uzasadnienie było jasne – w końcu to Pałac im. Józefa Stalina w samym środku stolicy. Po upadku komuny do pomysłu tego raczej nie wracano, aż tu naraz wicepremierzy Mateusz Morawiecki i Piotr Gliński przyznali, że czemu nie... Ich zdaniem 100-lecie niepodległości byłoby ku temu dobrą okazją. Paweł Kalisz rozmawiał ze specjalistami, ile gruzu pozostałoby po PKiN i co ta operacja oznaczałaby dla Warszawy.
źródło: radiozet.pl