
W środę opinię publiczną zelektryzowała wiadomość o zatrzymaniu słynnej piosenkarki Doroty R., szerzej znanej jako Doda. Co prawda jak się potem okazało, były problemy z jej zatrzymaniem, ale po doprowadzeniu jej do prokuratury usłyszała zarzuty. Teraz o jej motywach i dowodach przestępstw w rozmowie z Gazeta.pl mówi mecenas drugiej, pokrzywdzonej strony – Roman Giertych.
REKLAMA
Mecenas Roman Giertych jest pełnomocnikiem poszkodowanego w sprawie Emila H., byłego narzeczonego Doroty R., który miał być przez nią szantażowany. Doda miała także wymuszać na nim zapłatę miliona złotych w zamian za kontakty z gangsterami, z którymi współpracowała. Teraz obrońca pokrzywdzonego w rozmowie z portalem Gazeta.pl przyznaje, że dowody na winę podejrzanej są bardzo mocne. – Nie wolno mi mówić o szczegółach, w tym o materiale dowodowym, bo sprawa jest jeszcze na etapie postępowania przygotowawczego. Jednak w mojej ocenie dowody są po prostu miażdżące. Dla mnie nie ma żadnej wątpliwości co do winy sprawców, umyślnego działania, a także co do motywacji" – powiedział portalowi Roman Giertych.
Nic nie wiadomo też o zamiarze zamiany zarzutów, które otrzymała Dorota R., na te o większym ciężarze gatunkowym. Za obecne zarzuty grozi jej do 5 lat więzienia, jeżeli jednak sąd przychyliłby się do wniosku obrony pokrzywdzonego, Doda za kratkami mogłaby spędzić nawet 10 lat.
Przypomnijmy, wczoraj popularna piosenkarka została zatrzymana przez policję. Jak donosił "Super Express", policji zajęło to aż cztery godziny, bo Dorota R... nie chciała otworzyć funkcjonariuszom drzwi. Prokuratura przedstawiła jej zarzuty, jednak po uiszczeniu kaucji wypuściła ją do domu. Piosenkarka ma także zakaz opuszczania kraju.
Źródło: gazeta.pl
