Afery ze Szczytna ciąg dalszy. Sąsiedzi nie odpuszczają i wypominają pani Lidii "rozrywkową" przeszłość

Pomimo gigantycznej afery ze Szczytnem w roli głównej, sąsiedzi nie odpuszczają pani Lidii.
Pomimo gigantycznej afery ze Szczytnem w roli głównej, sąsiedzi nie odpuszczają pani Lidii. Fot. kadr z programu "Nasz nowy dom"
Okazuje się, że afera z domem ze Szczytna wyremontowanym przez ekipę programu "Nasz nowy dom" i panią Lidią jeszcze się nie skończyła. Po remoncie, braku pomocy ze strony mieszkańców, burzy w internecie i wreszcie zniszczeniu elewacji domu wydawałoby się, że emocje powinny już opaść. Jak pokazuje wizyta dziennikarzy "Gazety Wyborczej", teraz wraca sprawa "przeszłości" głównej bohaterki.


Przypomnijmy, sprawa pani Lidii i remontu jej domu w Szczytnie zaczęła się od odcinka z jej programu "Nasz nowy dom" z jej udziałem, wyemitowanego na antenie Polsatu. Ekipa Katarzyny Dowbor odnawiała malutki dom trzyosobowej rodziny: 38-letniej pani Lidii i jej dwóch córek: 13-letniej Darii i 18-letniej, niepełnosprawnej Małgosi.


Trzyosobowa rodzina od 16 lat była zmuszona mieszkać w warunkach urągającym ludzkiej godności. Połowa starego, nieremontowanego bliźniaka, w której zmieściły się dwa niewielkie pokoje. Wnęka z maleńką dwupalnikową kuchenką i brakiem zlewu funkcjonowała jako kuchnia, a do tego mikroskopijna łazienka bez prysznica lub wanny – w takich warunkach od lat mieszkały kobiety. W trakcie nagrywania odcinka okazało się, że żaden z poproszonych przez gospodynię programu sąsiadów nie chciał pomóc przy remoncie, na co w odcinku uwagę zwróciła prowadząca. Zaraz po listopadowej emisji odcinka, w lokalnych mediach wybuchła prawdziwa burza.


Kilka miesięcy po remoncie, dziennikarze "Gazety Wyborczej" wybrali się do Szczytna, aby o sytuacji porozmawiać z okolicznymi mieszkańcami. To, co usłyszeli, znów nie napawa optymizmem. – Piasek ma za paznokciami i tyle. Nie wie pan, co to znaczy? Że pracować nie lubi – mówi jedna z sąsiadek rodziny. Kolejny sąsiad przypomina z kolei przeszłość matki Darii i Małgosi – Ja tam nic do tej dziewczyny nie miałem. Ale różnie się o niej mówi. W przeszłości była, że tak powiem, rozrywkowa i do tej pory tak jest. Nie chcę jej oceniać, bo może to wynika z tego, jak sama była wychowywana, ale jest osobą dosyć trudną w obyciu – mówi. – Do roboty iść, a nie po jałmużnę chodzić. Bo ja nie chodziłam, a czworo dzieci wychowałam – to z kolejna opinia z najbliższego otoczenia kontrowersyjnej bohaterki.
Brak pomocy ze strony sąsiadów i sytuację pani Lidii podsumowuje jeden z jej znajomych: – Sąsiedzi nie byli chętni do pomocy ze względu na nieprzyjemne sytuacje z przeszłości. Zanim urodziła drugą córkę, mocno dokazywała, teraz jest spokojniejsza. Ale miasto jej kibicuje. Bo to nie jest tak, że w Szczytnie mieszkają same zawistne dziady – mówi.


źródło: wyborcza.pl