
"Może ktoś powie - to w zasadzie nie ma zmiany. Jest zmiana, proszę państwa. Jest nowy prezes Rady Ministrów, który podjął decyzję, że chce pracować z dotychczasową Radą Ministrów zanim zdecyduje dokonać w niej jakichkolwiek zmian" – te słowa Andrzeja Dudy skierowane były nie tylko do wszystkich członków nowego-starego rządu, ale i do wszystkich Polaków. Ale w prezydenckim przemówieniu wygłoszonym tuż po zaprzysiężeniu gabinetu, parę zdań było skierowanych wyraźnie do jednej osoby: do szefa MON.
"Mam prośbę jako prezydent Rzeczypospolitej, prezydent, który wraz z premierem, wraz z ministrami, ma zgodnie z Konstytucją wykonywać w naszym kraju, w Polsce, władzę wykonawczą i ma w tym zakresie współdziałać. Już Państwu dziękowałem za to współdziałanie. Mówiłem, że w zdecydowanej większości sytuacji było to współdziałanie co najmniej dobre, jeżeli nie bardzo dobre, że spotkało mnie z państwa strony wiele życzliwości i wiele wyrozumiałości, za co jeszcze raz dziękuję. Ale były także i mankamenty, co do których jako prezydent Rzeczypospolitej oczekuję, że znikną. Chciałbym, żeby ta współpraca układała się jak najlepiej. Nie pracujemy tylko dla siebie, pracujemy dla Rzeczypospolitej".
