Prezydent Andrzej Duda powołał Antoniego Macierewicza na stanowisko ministra obrony. W MON nie doszło do zmiany, choć od dawna spekulowano, że w tym resorcie pojawi się nowy szef.
Prezydent Andrzej Duda powołał Antoniego Macierewicza na stanowisko ministra obrony. W MON nie doszło do zmiany, choć od dawna spekulowano, że w tym resorcie pojawi się nowy szef. Fot. screen ze strony YouTube.com / Prezydent.pl

"Może ktoś powie - to w zasadzie nie ma zmiany. Jest zmiana, proszę państwa. Jest nowy prezes Rady Ministrów, który podjął decyzję, że chce pracować z dotychczasową Radą Ministrów zanim zdecyduje dokonać w niej jakichkolwiek zmian" – te słowa Andrzeja Dudy skierowane były nie tylko do wszystkich członków nowego-starego rządu, ale i do wszystkich Polaków. Ale w prezydenckim przemówieniu wygłoszonym tuż po zaprzysiężeniu gabinetu, parę zdań było skierowanych wyraźnie do jednej osoby: do szefa MON.

REKLAMA
Jeszcze na parę godzin przed uroczystością w Pałacu Prezydenckim TVP Info podawała, że Antoniego Macierewicza nie będzie w składzie nowego gabinetu. Nowym szefem MON miałby zostać Mariusz Błaszczak. Zmianę tę tłumaczono chęcią poprawy relacji między rządem a głową państwa. Tymczasem tuż po 17.00, chcąc nie chcąc, Andrzej Duda wręczył nominację Antoniemu Macierewiczowi na stanowisko ministra obrony narodowej i uścisnął dłoń politykowi, z którym łączą go bardzo trudne relacje.
Chwilę później w okolicznościowym przemówieniu prezydent Andrzej Duda skierował prośbę do członków rządu. I trudno się oprzeć wrażeniu, że prośba ta została skierowana głównie do jednego ministra.

"Mam prośbę jako prezydent Rzeczypospolitej, prezydent, który wraz z premierem, wraz z ministrami, ma zgodnie z Konstytucją wykonywać w naszym kraju, w Polsce, władzę wykonawczą i ma w tym zakresie współdziałać. Już Państwu dziękowałem za to współdziałanie. Mówiłem, że w zdecydowanej większości sytuacji było to współdziałanie co najmniej dobre, jeżeli nie bardzo dobre, że spotkało mnie z państwa strony wiele życzliwości i wiele wyrozumiałości, za co jeszcze raz dziękuję. Ale były także i mankamenty, co do których jako prezydent Rzeczypospolitej oczekuję, że znikną. Chciałbym, żeby ta współpraca układała się jak najlepiej. Nie pracujemy tylko dla siebie, pracujemy dla Rzeczypospolitej".

Prezydent ocenił jako "koleżeński" gest premiera Morawieckiego, który zdecydował się powołać w skład rządu wszystkich dotychczasowych ministrów. To zaskoczenie, bo co najmniej o paru dymisjach mówi się od dawna. Niewykluczone, że do rzeczywistej rekonstrukcji dojdzie w styczniu (nowy - stary skład Rady Ministrów prezentujemy tutaj).