
Wiceminister rządu PiS Bartosz Marczuk nie zgadza się z decyzją Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, która nałożyła na TVN24 prawie 1,5 mln zł kary za sposób relacjonowania wydarzeń z grudnia 2016 r., podczas protestów przeciwko rządowi PiS. KRRiT jest instytucją rządową.
REKLAMA
Wiadomość o tym, że rządowy organ bez uzasadnienia ukarał prywatną stację za "propagowanie działań sprzecznych z prawem i sprzyjanie zachowaniom zagrażającym bezpieczeństwu", obiegła wczoraj media lotem błyskawicy. Dziś pisze o niej także zagraniczna prasa, według której jest to kolejny dowód na marsz władzy PiS w kierunku autorytaryzmu.
Tymczasem na Twitterze sprawę skomentował Bartosz Marczuk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Jego zdaniem KRRiT powinna się zastanowić nad tym, czy wydała dobrą decyzję. Dlaczego? Bo – jak podkreśla Marczuk – zadaniem mediów jest krytykowanie, kontrolowanie i rozliczanie rządu.
Stanowisko wiceministra nie zdziwi tych, którzy pamiętają jego drogę życiową. Do rządu PiS Bartosz Marczuk przeszedł z "Wprost". Na stronie internetowej ministerstwa można przeczytać, że "pracował jako dziennikarz i kierownik działu w Dzienniku Gazecie Prawnej, był zastępcą redaktora naczelnego Rzeczpospolitej, Wprost i kwartalnika Rzeczy Wspólne".
