
Nie ma w naszym kraju miejsca ani zgody na ksenofobię, nie ma w naszym kraju miejsca na chorobliwy nacjonalizm, nie ma w naszym kraju miejsca na antysemityzm – grzmiał niedawno prezydent Andrzej Duda, krytykując rasistowskie hasła z Marszu Niepodległości. Minęły niecałe dwa miesiące i zarzut propagowania antysemityzmu pojawia się wobec... polskiej placówki dyplomatycznej. Wysuwa go honorowy konsul Izraela na Ukrainie, prezentując zdjęcia z jasełek w polskim konsulacie we Lwowie.
REKLAMA
Na tych jasełkach – jak pisze konsul Oleg Wyszniakow – postać Żyda była najbardziej odrażającym charakterem. Występował w czarnym kapeluszu, okularach, ze sztucznymi pejsami i z kartką na plecach: "Żyd na prezydenta". "To się nie mieści w głowie, że oficjalna instytucja publiczna promuje antysemityzm" – napisał na Facebooku honorowy konsul Izraela we wpisie, który zatytułował "Rozum nie ma narodowości".
"Czego ci ludzie uczą młodsze pokolenie? Rasizmu? Dyskryminacji? Zastanówmy się, co będzie dalej" – zastanawia się honorowy konsul Izraela. Dyplomata zapowiedział, że będzie oczekiwał oficjalnych przeprosin ze strony polskiego konsula we Lwowie, który był gospodarzem jasełek.
– Nie ma w naszym kraju miejsca na antysemityzm. Taka postawa oznacza wykluczenie z naszego społeczeństwa. Ludzie, którzy tak się zachowują, są wykluczeni – tak dwa dni po Marszu Niepodległości mówił prezydent Andrzej Duda. Ale przekaz o rasistowskich hasłach w Warszawie poszedł w świat. O wizerunek Polski zagranicą miała dbać Polska Fundacja Narodowa, ale w niej – jak się okazało – trudno nawet porozumieć się po angielsku.
źródło: jewish.pl
