Nowe informacje o kulisach tragedii w Tryńczy. Wiadomo, co działo się tuż przed wypadkiem, w którym zginęły nastolatki

16-letniej Ani i 18-letniej Dominiki z Tryńczy, które zginęły po tym, jak auto, którym jechały, wpadło do rzeki Wisłok.
16-letniej Ani i 18-letniej Dominiki z Tryńczy, które zginęły po tym, jak auto, którym jechały, wpadło do rzeki Wisłok. Patryk Ogorzałek/Agencja Gazeta
Trójka nastolatek z Tryńczy i ich dwaj koledzy w wieku 24 i 27 lat tragicznie zginęli, po tym jak samochód, którym jechali, wpadł do rzeki Wisłok w gminie Tryńcza. Cała piątka utopiła się uwięziona w aucie. Wcześniej spotkali się w pierwszy dzień świąt, by wspólnie zjeść pizzę.

Śledczy ustalili, że daewoo tico, zanim wpadło do wody, zjechało ze skarpy i koziołkowało. Za kierownicą miał siedzieć 24-letni właściciel auta – takie informacje podaje RMF FM. Informowaliśmy wcześniej, że 24-latek przyjechał do Polski tylko na święta, bo na co dzień pracował w Niemczech. Samochód miał służyć Sławomirowi tylko podczas jego pobytu w kraju. Miał kupić auto za kilkaset złotych

Wcześniej mieszkaniec Tryńczy, który znał całą piątkę, podał prawdopodobną przyczynę wypadku, jaką miała być nieuwaga i nadmierna prędkość. Jednocześnie wykluczył, że dwójka mężczyzn mogła coś zrobić nastolatkom oraz to, że ofiary wypadku mogły być pod wpływem narkotyków.

Po tym, jak nastolatki i dwaj mężczyźni zaginęli w pierwszy dzień swiąt, długo nie było z nimi kontaktu. Świadkowie widzieli jedynie ich w fioletowym daewoo tico koło stacji benzynowej i na jednym z mostów. Następnie strażacy po wielogodzinnej pracy wyłowili z Wisłoka auto wraz z piątką ofiar. Policja potwierdziła, że była w nim piątka poszukiwanych.


źródło: RMF FM
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...