Po zwycięstwie Kamila Stocha mnożą się porównania. Wszystkich przebił prawicowy publicysta, który przypomniał o Smoleńsku.
Po zwycięstwie Kamila Stocha mnożą się porównania. Wszystkich przebił prawicowy publicysta, który przypomniał o Smoleńsku. Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

Jacek Karnowski, naczelny tygodnika "W Sieci" przebił prawicowy internet swoim porównaniem. Po zwycięstwie Kamila Stocha stwierdził, że biało-czerwona szachownica na kasku skoczka przypominała o lotnikach z Tu-154M. Internauci znaleźli oświadczenie żony i menadżerki Kamila Stocha, w którym bezlitośnie rozprawiła się z takimi spekulacjami.

REKLAMA
Po nieprawdopodobnym zwycięstwie Kamila Stocha mnożą się w sieci gratulacje, wypowiedzi i porównania. W tych ostatnich prym wiodą przede wszystkim zwolennicy "dobrej zmiany". Wszystkich przebił Jacek Karnowski. Publicysta przypomniał, że Kamil Stoch w 2014 r. miał na kasku namalowaną biało-czerwoną szachownicę. Zdaniem naczelnego znak ten nawiązuje nie tylko do tradycji Dywizjonu 303, ale też lotników, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej.
Internet jednak nie zapomina. Szybko pojawiły się wypowiedź żony skoczka z 2014 roku, kiedy to Stoch zaczął latać z symbolem polskich sił powietrznych na kasku. – Biało-czerwona szachownica na kasku kojarzyła mi się z siłą, z lataniem, a nie ze Smoleńskiem – mówiła Ewa Bilan-Stoch, żona i menedżerka mistrza olimpijskiego.
Dodała, że pomysł na umieszczenie symbolu polskich lotników powstał podczas sesji w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie i nie jest w najmniejszym stopniu odniesieniem do Smoleńska.
Biało-czerwona szachownica to oficjalny symbol polskich sił powietrznych. Dlatego na jej wykorzystanie Kamil Stoch musiał uzyskać zgodę Ministerstwa Obrony Narodowej.