
Jakiś czas temu do Ministerstwa Edukacji Narodowej wpłynęła interpelacja posła Platformy Obywatelskiej Adama Korola, w której zadał on pytanie dotyczące obchodzenia w szkołach świąt spoza chrześcijańskiego kanonu tj. Halloween czy Walentynek. Odpowiedź jest godna obecnej władzy i ministerstwa.
REKLAMA
Niechrześcijańskie święta, a już szczególnie Halloween, od lat wzbudzają w Polsce emocje. Przeciwko niemu co roku protestują księża, prawicowe media, a nawet politycy PiS. Dwa miesiące temu posłanka Gabriela Masłowska obiecała swoim wyborcom, że postara się, by w 2018 Halloween w szkołach już nie było, no i wychodzi na to, że może dopiąć swego.
Poseł PO Adam Korol zadał pytanie o obchodzenie w placówkach dydaktycznych tych świąt, które przewędrowały do nas z innych kultur (głównie celtyckiej). Adresatem interpelacji było Ministerstwo Edukacji Narodowej. Trochę to trwało zanim poseł doczekał się odpowiedzi, ale wreszcie jest. I warto było czekać.
"Zadaniem szkoły jest wzmacnianie poczucia tożsamości narodowej, przywiązania do historii i tradycji narodowych, przygotowanie i zachęcanie do podejmowania działań na rzecz środowiska szkolnego i lokalnego. W procesie dydaktyczno-wychowawczym szkoła podejmuje działania związane z różnymi formami upamiętniania wydarzeń z przeszłości, najważniejszych świąt narodowych wraz z symbolami" – to fragment odpowiedzi, jakiej MEN udzieliło na pytanie o Halloween czy Walentynki. Jak uważa wiceminister edukacji narodowej Marzena Machałek, takie święta jak wspomniane Halloween, mogą być akcentowane na lekcjach języka nowożytnego, w celach poznania innych niż nasza kultur. Jak podsumowuje wiceminister Machałek, "zadania wychowawczo-profilaktyczne określone w podstawie programowej kształcenia ogólnego nie odwołują się do organizowania uroczystości o charakterze niechrześcijańskim, a więc nie powinny znaleźć się w programie wychowawczo-profilaktycznym szkoły".
To jasny i czytelny sygnał dla dyrektorów szkół, nauczycieli i uczniów – nie ma już straszenia się upiornymi maskami, ustawiania wydrążonych dyni czy "cukierków lub psikusów". A i walentynkowe amory (a już szczególnie pocztę walentynkową) trzeba odłożyć na "po szkole".
źródło: gazetaprawna.pl
