
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy wzbudza od jakiegoś czasu ogromne emocje i dzieli społeczeństwo. Kolejny finał WOŚP, mocnym wpisem podsumowała Julia Oleś, blogerka i partnerka Kamila Durczoka. Jest o fundacji i rządzących.
REKLAMA
Na początku, Oleś wspomina pierwszy datek, jaki wrzuciła do puszki Wielkiej Orkiestry Świąteczniej Pomocy jako dziesięciolatka. Zamiast na chipsy, swoje dwa złote postanowiła przeznaczyć na dołożenie się do zbiórki Jurka Owsiaka. – Wróciłam do domu z czerwonym serduszkiem, ale nie spotkałam się z zachwytem. "Tylko nie przyklejaj go na kurtkę" usłyszałam. W mojej rodzinie zdania na temat Orkiestry były, delikatnie mówiąc, podzielone – napisała na swoim blogu Julia Oleś.
Jak pisze dalej, kolejne lata mijały jej na wysłuchiwaniu konfliktu między broniącymi i atakującymi Jurka Owsiaka. Ostatecznie nigdy już nie wrzuciła pieniędzy do kolorowej puszki. Wolała wesprzeć Caritas, niż "naćpać jakiegoś hipisa na Woodstocku". Jednak dopiero rok temu, tak naprawdę zdała sobie sprawę, co najbardziej denerwuje ją w Orkiestrze. A są to wszechobecne czerwone serduszka, które na każdym kroku można spotkać w prawie każdym polskim szpitalu. Kiedy je zauważyła? Po domowym wypadku, w którym ucierpiał jej syn, który na swoje nogi wylał gorący rosół. – Skarpetki zdjęłam z niego razem ze skórą – pisze Oleś i wspomina, że czuwając przy szpitalnym łóżku, dookoła widziała WOŚP-owe symbole.
– Wkurza mnie to, że żyję w kraju, w którym na sprzęt do ratowania życia dzieci musi zrzucać się cały naród, bo ludzie, którzy powinni o to zadbać, są zbyt zajęci wojną swoich plemion i fotografowaniem się w źle skrojonych garniturach i garsonkach na tle logotypów swoich partii. To nie tak powinno działać – pisze blogerka i przyznaje jednocześnie, że gdyby nie zapał Jurka Owsiaka, to nie wiadomo jak byłby leczony jej syn oraz tysiące innych dzieci, które na co dzień korzystają ze sprzętu zakupionego przez Orkiestrę.
Dostało się także najbliższemu otoczeniu i społeczeństwu, które najwyraźniej nie do końca potrafi sobie poradzić ze sposobem działalności WOŚP i Jurka Owsiaka.– Wkurza mnie to, że moi sąsiedzi, krewni, znajomi i nieznajomi zamiast zaangażować się w tę zbiórkę lub ją przemilczeć, pozwalają, żeby udział w niej przypisywał ich do któregoś z tych plemion. Topór podziału każdego roku na nowo rozrąbuje nas na dwa wrogie obozy. Możesz być lewakiem lub prawdziwym patriotą. Bohaterem-filantropem lub kanalią bez serca. A wszystko to za 2 złote. Albo mniej. Albo więcej. Nieważne. Ważne, że zajęcie stanowiska wobec fundacji, która zbiera pieniądze na sprzęt medyczny jest równoznaczne z określeniem swojego stosunku do Lecha Wałęsy, Smoleńska, reformy sądownictwa, związków partnerskich, majonezu kieleckiego, ryżu w pomidorowej i zdolności aktorskich Stevena Seagala. No żesz cholera jasna – podsumowuje na blogu fabjulus.pl.
źródło: fabjulus.pl