Okna biura posłanki Nowoczesnej zostały "przyozdobione" kałem
Okna biura posłanki Nowoczesnej zostały "przyozdobione" kałem Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Okna biura posłanki Kornelii Wróblewskiej z Nowoczesnej przy ul. Ormiańskiej w Zamościu spotkały się z nietypowym aktem wandalizmu. Działanie było prawdopodobnie odpowiedzią na nieopowiedzenie się przez posłankę za projektem „Ratujmy kobiety”.

REKLAMA
Akt wandalizmu polegał na wysmarowaniu okien... kałem. W ostatnim czasie to nie pierwszy tego typu przypadek. Jeszcze w grudniu w Warszawie zniszczono fasadę biura trójki posłów Prawa i Sprawiedliwości – Andrzeja Melaka, Ewy Tomaszewskiej i Jarosława Krajewskiego. Ponadto, podpalono drzwi do biura poselskiego Beaty Kempy z Solidarnej Polski w Sycowie.
Co było przyczyną obrazoburczego czynu wymierzonego w posłankę Kornelię Wróblewską? Można domniemać, że poszło o głosowania w Sejmie, które dotyczyły aborcji. Posłanka zagłosowała przeciwko projektowi zaostrzającemu prawo aborcyjne, lecz nie wzięła udziału w głosowaniu nad projektem "Ratujmy kobiety".
Posłance nie spodobał się dwa zapisy projektu liberalizującego dostęp do aborcji. – Pierwszym jest aborcja na żądanie do 12 tygodnia ciąży, czyli aborcja 3-miesięcznego dziecka. Bo dla mnie to jest już dziecko. Drugi zapis, z którym się nie zgadzam, dotyczy tego, że 15-latki mogą dokonywać aborcji bez wiedzy opiekuna prawnego – stwierdziła Kornelia Wróblewska w rozmowie z Gazeta.pl. Przypomnijmy, że za dalszymi pracami nad projektem odpowiedzieli się nawet Jarosław Kaczyński i Krystyna Pawłowicz.
Polityk twierdzi na Facebooku, że – choć nie wzięła udziału w samym głosowaniu – to nie oddała głosu przeciwko niemu. Dodaje także, że stanęła w obronie praw kobiet, odrzucając projekt zaostrzający prawo aborcyjne.
źródło: roztocze.net