Kim jest Ester Ledecká? Życie i olimpijska historia tej 22-letniej Czeszki to już historia na niezły film. A Ledecká w Pjongczang dopiero dopisuje najciekawsze rozdziały!
Kim jest Ester Ledecká? Życie i olimpijska historia tej 22-letniej Czeszki to już historia na niezły film. A Ledecká w Pjongczang dopiero dopisuje najciekawsze rozdziały! Fot. YouTube.com/Luckyfool

Ciekawą historią byłoby już tylko to, że złoty medal olimpijski w supergigancie zdobyła zawodniczka, która startowała z 26. numerem startowym. Na pełen obraz sensacyjnego wyniku 22-letniej Czeszki Ester Ledeckiej składa się jednak znacznie więcej. To ciekawa historia rodzinna, nietypowe podejście do zawodowego sportu i... narty pożyczone od amerykańskiej koleżanki, która złoto na igrzyskach olimpijskich w Pjongczangu zdobyła zaledwie kilka dni wcześniej.

REKLAMA
Najpiękniejsza historia z igrzysk w Pjongczangu?
Kto jeszcze o tym nie słyszał, temu na wstępie przypomnijmy, skąd tyle wrzawy wokół Ester Ledeckiej. Otóż wszystko za sprawą występu tej zaledwie 22-letniej Czeszki w supergigancie na XXIII Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Pjongczangu. Teoria narciarstwa alpejskiego mówi, że na dobre miejsca mają szansę tylko ci, którzy na stok wyjeżdżają z najlepszymi numerami startowymi. Walka o podium rozgrywa się zwykle między co najwyżej kilkunastoma zawodniczkami lub zawodnikami należącymi w danym sezonie do absolutnej czołówki.
Ledecká w tym gronie nie występuje. Przynajmniej w narciarstwie. A to dlatego, że zwykle rywalizuje w zupełnie innej dziedzinie. Jest mistrzynią snowboardową. Startuje w slalomie równoległym oraz gigancie równoległym i od sezonu 2013/2014 regularnie gości na podiach najważniejszych imprez. Na desce Ester Ledecká w swoim zaledwie 22-letnim życiu i relatywnie krótkiej karierze zdążyła zdobyć dwie Kryształowe Kule za zwycięstwa w Pucharze Świata (2015/2016 i 2016-2017) oraz złote i srebrne medale ostatnich dwóch mistrzostw świata.
Kim jest Ester Ledecká?
Narciarstwo alpejskie Ester Ledecká teoretycznie również uprawia zawodowo, ale "na drugi etat". Dotąd nie notowała więc imponujących wyników na dwóch deskach. Jeśli na nartach startowała, to często zdobywała punkty Pucharu Świata, ale klasyfikowano ją raczej w drugiej lub trzeciej dziesiątce. Nic więc dziwnego, że po tym, gdy z czasem 1:21,11 zameldowała się na mecie olimpijskiego supergiganta szczęki opadły nie tylko cieszącym się już z medali liderkom narciarskiego PŚ, ale i samej Czeszce.
– Myślałam, że to błąd – mówiła Ester Ledecká w rozmowie z dziennikarzami po zaskoczeniu zawodów. Błędu pomiaru jednak nie było. Snowboardzistka wymagającą trasę w Pjongczangu przejechała lepiej od gwiazd narciarstwa alpejskiego. Złota pozbawiła Austriaczkę Annę Veith, srebra inną gwiazdę nart Tinę Weirather z Liechtensteinu, a rutynowaną Szwajcarkę Larę Gut w ogóle zepchnęła z "pudła".
Czeski film...
Tyle nadającej się na niezły film historii czysto sportowej. Jeśli kiedyś naprawdę postanie jakiś czeski film o Ester Ledeckej, to będzie on miał jednak więcej ciekawych wątków. Niezłym smaczkiem bez wątpienia jest też fakt, iż Czeszka sprawiła tę całą sensację na... pożyczonych nartach. I to pożyczonych od nie byle kogo! Ester Ledecká na starcie olimpijskiego supergiganta pojawiła się bowiem na sprzęcie Mikaeli Shiffrin, czyli amerykańskiej multimedalistki, która 15 lutego w Pjongczangu do swojej kolekcji dodała złoto w slalomie gigancie. Supergiganta rówieśniczka Ledeckiej z USA sobie odpuściła, więc mogła odstąpić sprzęt.
Inny interesujący wątek to rodzina Ester Ledeckej. Bardzo słynna w Czechach rodzina. Jej ojcem jest piosenkarz i kompozytor Janek Ledecký. Brat mistrzyni z Pjongczangu to rysownik komiksów Jonáš Ledecký. Ona najbardziej wdała się jednak w słynnego dziadka. A jest nim Jan Klapáč, czyli jeden z gwiazdorów legendarnej hokejowej drużyny Czechosłowacji, która na przełomie lat 60-tych i 70-tych seryjnie sięgała po medale olimpijskie i MŚ.
Zapewne taki status rodzinny pozwolił jej na wyjątkowe podejście do zawodowego sportu. Przecież żelazną reguła jest w nim, iż na laury mogą liczyć tylko ci, którzy skupią się na jednej specjalizacji. Tymczasem Ester Ledecká w ostatnich latach współpracowała tylko z takimi trenerami, którzy akceptowali to, iż jest ona zainteresowana nie tylko snowboardowym zawodowstwem, ale i pojawianiem się w narciarskim PŚ. 22-latka ma więc dwóch profesjonalnych trenerów, od dwóch – teoretycznie – różnych sportów.
Złote narty, złota deska?
I kto wie, czy nie dorobi się trzeciego. Na olimpijskim briefingu ktoś zapytał ją, czy może byłaby zainteresowana dodaniem do sportowego CV trzeciej dyscypliny i reprezentowaniem Czech na letnich igrzyskach olimpijskich na desce windsurfingowej. – Czemu nie – odparła Ledecká pół żartem, ale i pół serio.
Jednak Ester Ledecká kolejne powody do wielkiej radości może dać Czechom jeszcze na zimowych igrzyskach w Pjongczangu. Dopiero za kilka dni wystartuje bowiem w swoich koronnych dyscyplinach snowboardowych, w których jest już absolutną faworytką do zdobycia medalu.