Jest w Polsce miasteczko, gdzie chciano wprowadzić... częściową prohibicję. Efekt jest przestrogą dla polityków

Biskupi chcą, aby zmienić zasady dostępu do alkoholu. Przykład Strzyżowa pokazuje, że potencjalne nowe zasady nie mają szans.
Biskupi chcą, aby zmienić zasady dostępu do alkoholu. Przykład Strzyżowa pokazuje, że potencjalne nowe zasady nie mają szans. Fot. Wojciech Kardas/Agencja Gazeta
Polski Kościół katolicki postanowił zadbać o trzeźwość Polek i Polaków. W świeżo wydanym Narodowym Programie Trzeźwości biskupi przedstawiają recepty na ograniczenie spożywania alkoholu i abstynencję narodu. Jednak – jak pokazuje przykład małego Strzyżowa na Podkarpaciu – manipulowanie przy prawie kupna alkoholu zawsze kończy się tak samo, czyli porażką.


"Ciekawe który biskup to wymyślił", "Panowie biskupi proszę dać najpierw przykład swoim zachowaniem i umiarkowaniem w piciu", "Zamiast tego mogliby powalczyć o lepszy dostęp do służby zdrowia dla dzieci, żłobków, przedszkoli" – to tylko niewielki wycinek tego, co można przeczytać w komentarzach pod informacjami o Narodowym Programie Trzeźwości, który polscy biskupi przyjęli na ostatnim Kongresie. Jak widać, pomysły na ograniczanie dostępu do alkoholu są przyjmowane z dezaprobatą, a próby odgórnego narzucenia ostrzejszych regulacji mogą skończyć się tak, jak niespełna pięć lat temu w podkarpackim Strzyżowie.


Zaczęło się od sklepu całodobowego
To niespełna 9-tysięczne miasto 30 kilometrów od Rzeszowa. Podobnych w całej Polsce jest tysiące. Jednak akurat to zasłynęło z niebywałego jak na taką społeczność obywatelskiego sprzeciwu wobec decyzji lokalnych władz.

Wszystko zaczęło się w maju 2013 roku, kiedy to lokalny przedsiębiorca chciał otworzyć sklep całodobowy, który prowadziłby także sprzedaż alkoholu. Niby nic nadzwyczajnego, jednak nie w tym przypadku. – To nie spodobało się burmistrzowi miasta, który chciał tę inicjatywę zablokować – mówi w rozmowie z nami pani Anna, sprzedawczyni w jednym ze sklepów w mieście. – Ludzie mówili, że był tam jakiś konflikt, ale moim zdaniem chodziło raczej o skargi na hałas niektórych mieszkańców – dodaje.

I rzeczywiście, mieszkańcy skarżyli się na hałasy, które spowodowane były powodowane przez młodzież, która wychodziła z pizzerii znajdującej się nieopodal. Takie argumenty podchwycił ówczesny burmistrz Strzyżowa Marek Śliwiński.

Sklep został usytuowany w pobliżu domu kultury, w którym przebywa dużo młodzieży i w którym działa popularna wśród młodych restauracja. Młodzi ludzie często wychodzą z niej na zewnątrz i zakłócają porządek. Działalność nocnego sklepu monopolowego może tylko pogorszyć sytuację w tej części miasta. Nie patrzę na tę sytuację indywidualnie, ale globalnie.

Wtedy to postanowił powołać się na obowiązujące w teorii gminne przepisy. "Odkurzył" o uchwałę radnych z 1995 roku, w której zapisano ograniczenia w sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych. Przez wiele lat nie była ona w praktyce stosowana, wtedy wydawała się szybkim i łatwym wyjściem z sytuacji.
Społeczny sprzeciw
Takie postawienie sprawy nie spodobało się mieszkańcom gminy, którzy skrzyknęli się za pomocą Facebooka w celu obalenia uchwały o nocnej prohibicji. W opisie profilu jego założyciele napisali: "Nagłe przypomnienie przez burmistrza uchwały w sprawie określenia godzin zamykania placówek prowadzących sprzedaż alkoholu oznacza, że oprócz nielicznych lokali (barów i restauracji) po godzinie 22.00/23.00 nigdzie nie kupimy żadnego napoju wyskokowego. W czynnych jeszcze sklepach czy na stacjach benzynowych zostaniemy odesłani z kwitkiem[...]. Dlatego też wychodzimy z inicjatywą 'NIE dla prohibicji w Strzyżowie!'. Jak na razie chcemy dowiedzieć się, czy podjęte przez władze miasta i gminy decyzje podobają się mieszkańcom czy też jest wręcz przeciwnie."


I rzeczywiście, akcja zaczęła nabierać rozpędu, coraz więcej osób zainteresowało się sprawą nocnej sprzedaży trunków.
"Zbuntowali się ci młodsi"
Jak mówi w rozmowie z naTemat Tomasz Grodzki, obecny radny miasta, a wówczas kandydat na to stanowisko, głos w tej sprawie zabrali mieszkańcy, szczególnie ci młodsi. – Głosy były podzielone. Starszym osobom zakaz zbytnio nie przeszkadzał, natomiast głos licznie zabrali młodzi mieszkańcy Strzyżowa. Nie podobało im się kolejne ograniczanie ich wolności. Kandydowałem wtedy do Rady Miejskiej, a zniesienie tej uchwały było jednym z moich postulatów. Wychodziłem z założenia, że każdy ma swój rozum, a kolejne zakazy nie przyniosą żadnego efektu – zaznacza.

Padły też oskarżenia o ograniczanie wolności w prowadzeniu działalności gospodarczej i kwestia miejskich stacji benzynowych. – Dodatkowe kontrowersje wywołał fakt, że uchwała ograniczała wyłącznie sklepy i lokale gastronomiczne, natomiast stacje benzynowe mogły prowadzić sprzedaż całodobowo – podkreśla Grodzki. Wreszcie, pod naciskiem mieszkańców, radni postanowili poddać pod głosowanie pomysł uchylenia starej uchwały. I takim sposobem prawie wszyscy radni (18 z 20) zagłosowali za takim rozwiązaniem problemu, co potwierdza radny, który dodaje, że tym razem nacisk społeczny przyniósł oczekiwany rezultat.
Ten sam samorządowiec przypomina, że to, co udało się mieszkańcom miasta w 2013 roku, w tym już nie będzie takie łatwe. – Tym razem mamy już mniej do powiedzenia. Regulacjom ogólnokrajowym musimy sie podporządkować – mówi.

Historia niewielkiego miasteczka na Podkarpaciu pokazuje, że odgórne zaostrzanie regulacji w takiej dziedzinie jak zakup alkoholu kończy się klęską i sprzeciwem społeczeństwa. Nie wspominając już o bardziej radykalnych posunięciach jak prohibicja, co wywołuje jeszcze gorsze skutki niż stosunkowo szeroki dostęp do napojów wyskokowych. Jak wiadomo, pomysłowość Polaków nie zna granic i przelanie alkoholu do butelki po napoju to tylko jeden z oryginalnych pomysłów na ominięcie wszelakich zakazów.

Patrząc na komentarze, głos Kościoła może wywołać skutek odwrotny do zamierzonego. A teraz pozostało czekać, jak w praktyce będzie wyglądać stosowanie zaostrzonych przepisów, które niedawno podpisał prezydent. I na ruch gmin, które już planują dozwolone wyłączenia.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Wojciechowska naściemniała o solo ślubach? Youtuberka z Korei mówi o bzdurach w programie
0 0Wygrani pokłócili się o dom i auto. Oto jak "Czar Par" zniknął z telewizji w atmosferze skandalu
0 0Egzamin z konstytucji, testy psychiatryczne. Bez tego nie pozwólmy startować w wyborach
0 0Po co PiS licencje dla dziennikarzy? Swoich nagrodzić, resztę ukarać
0 0"Wszystko dzięki ministrowi". Kiedyś głosowali na PO, teraz wolą PiS
0 0Test przedsiębiorcy nie zdał egzaminu. Fiskus potwierdza ważną deklarację
0 0W trzy lata schudł 50 kg. Kamiński: Polityk PiS współczuł żonie z powodu mojego rychłego odejścia

NIE TYLKO POLITYKA

WYWIAD 0 0W Sejmie się jej boją. Justyna Dobrosz-Oracz szczerze o "pościgach" za politykami
WYBORY2019 0 0Pierwszy sondaż prezydencki z Kidawą-Błońską! Zaskakujący wynik