
Najzabawniejsze w tej historii jest to, że wśród zarzutów, jakie prokuratura chce postawić posłowi PO Stanisławowi Gawłowskiemu, jest sprawa domniemanego plagiatu w pracy doktorskiej. Tymczasem sami śledczy prawdopobnie popełniają plagiat we wniosku o zatrzymanie i aresztowanie sekretarza generalnego Platformy.
REKLAMA
To nie pierwsze doniesienia o możliwym plagiacie we wniosku śledczych. Już na początku lutego RMF FM informował o tym, że obszerne fragmenty wniosku skierowanego do Sejmu w sprawie Stanisława Gawłowskiego to żywcem przepisane fragmenty prac prof. Andrzeja Marka. Prokuratura używa słów prof. Marka w co najmniej 12 fragmentach tekstu. Nie ma przypisów, ani oznaczeń cytatów z prac profesora. W ten sposób zapożyczono 60 wierszy, a to około dwóch stron całego dokumentu.
Dziś okazało się, że na tym nie koniec. "Zapożyczenia" bez podania źródła dokonano w jeszcze jednym miejscu.
Jak pisze Tomasz Skory, tym razem chodzi o fragment liczący 8 wierszy. Niemały – to 1/3 strony tekstu. Jest to komentarz z objętej prawami autorskimi pracy prof. Dariusza Świeckiego z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego, przewodniczącego wydziału w Izbie Karnej Sądu Najwyższego. Reporter RMF FM podkreśla przy tym, że po prostu śledczy powinni wskazać źródło i nie byłoby problemu.
Przypomnijmy: prokuratura chce postawić Gawłowskiemu zarzut popełnienia plagiatu pracy doktorskiej. Sekretarz generalny PO jest też oskarżany o przyjęcie łapówki w wysokości 200 tys. zł, ma być również zamieszany w tzw. aferę melioracyjną. W grudniu do mieszkania Gawłowskiego wkroczyli agencji CBA.
źródło: RMF FM
