
Jeśli ktoś myślał, że nagrody dla urzędników z MON za zeszły rok oraz prawie 15 milionów złotych wydanych na służbowych kartach płatniczych to koniec nie do końca jasnych wydatków ministerstwa, to był w dużym błędzie. Właśnie dowiadujemy się, że tuż przed styczniową dymisją, Antoni Macierewicz zdążył nagrodzić swoich pracowników za bieżący rok. Rozdano ponad 80 tysięcy złotych.
REKLAMA
Jak wynika z informacji "Super Expressu", jeszcze przed styczniową dymisją, Antoni Macierewicz zdążył przyznać ponad osiemdziesiąt tysięcy złotych nagród dla pracowników ministerstwa. Kto dostał pieniądze? Obdarowani to: Bogdan Ścibut, dyrektor generalny gabinetu politycznego Antoniego Macierewicza, jego pracownicy (sześciu urzędników), a także pracownicy służby cywilnej. Za co należały się te dodatkowe pieniądze? "Za duży wkład pracy i osobiste zaangażowanie w realizację zadań służbowych" – tak brzmi uzasadnienie przyznanych nagród pieniężnych, o czym pisze "SE".
Trzeba podkreślić, że były to nagrody przyznane za pracę w 2018 roku. Biorąc pod uwagę termin, w którym Antoni Macierewicz odszedł ze stanowiska ministerialnego po rekonstrukcji rządu Zjednoczonej Prawicy,nagrody objęły... 5 dni roboczych. Trzeba przyznać, że tempo wydawania publicznych pieniędzy przez byłego szefa resortu obrony było imponujące.
Przypomnijmy, za 2017 rok urzędnicy MON dostali prawie 170 tysięcy złotych nagród. Sam Antoni Macierewicz dostał ponad 70 tysięcy złotych premii. W piątek zaś na jaw wyszły ministerialne wydatki na służbowych kartach płatniczych. W półtora roku wydano prawie 15 milionów złotych, co daje ponad 27 tysięcy złotych dziennie.
źródło: "Super Express"
