"Świadomie kłamie albo ma ludzi za idiotów". Frankowicze wściekli po słowach premiera Morawieckiego o kredytach

Barbara Husiew, wiceprezes stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu, zarzuca kłamstwo premierowi Marawieckiemu.
Barbara Husiew, wiceprezes stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu, zarzuca kłamstwo premierowi Marawieckiemu. Fot: Barbara Husiew
Premier Mateusz Morawiecki powiedział na antenie Polsat News, że jako prezes Banku Zachodniego WBK przestrzegał przed tym, żeby banki nie udzielały pożyczek we frankach szwajcarskich. – Niestety, wówczas nie rozumieli tego ani ludzie, ani banki. Bank Zachodni był jednym z nielicznych banków, który wtedy tych kredytów nie udzielał – stwierdził szef rządu. – To kłamstwo – odpowiada Barbara Husiew, wiceprezes stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu. Według stowarzyszenia, "jeśli umowy kredytowe podpisywano bez wiedzy zarządu banku, to są nieważne".

Premier Mateusz Morawiecki, były prezes Banku Zachodniego WBK, powiedział na antenie Polsat News, że jego bank "był jednym z nielicznych banków, który kredytów frankowych nie udzielał".

Barbara Husiew, wiceprezes stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu: – Mówiąc wprost premier skłamał. Po pierwsze wiele osób, także ja osobiście, mamy umowy kredytowe z okresu, gdy pan Morawiecki był prezesem Banku Zachodniego WBK.
Poza tym pan Morawiecki w 2008 rok sam chwalił się, że rozwijając sieć placówek nie mogli nie wprowadzić takiej oferty na rynek, chodzi o kredyty denominowane do franka szwajcarskiego (publikacja w "Parkiecie" z 4.10.2008). To są jego słowa. A w 2018 roku kłamie mówiąc, że jego bank nie udzielał takich kredytów.

To dlaczego powiedział to, co powiedział?

Nie wiem. Może ma ludzi za idiotów i myślał, że to się nie wyda. Zapomniał, że są publikacje w mediach z okresu, gdy był prezesem banku. Są umowy mówiące o tym, że za jego kadencji te kredyty były udzielane. Druga ewentualność jest taka, że próbuje wykorzystać swoją pozycję. Może premier myślał, że nikt nie odważy się podważyć jego słów, że nikt nie będzie miał odwagi powiedzieć mu, że kłamie. A trzecie wyjaśnienie jest takie, że chce się kreować na obrońcę zwykłych ludzi tak, jak jest kreowany przez media publiczne na wielkiego premiera.

Janusz Piechociński, były prezes PSL, napisał na Twitterze, że ze sprawozdań finansowych Banku Zachodniego WBK jasno wynika, że w 2009 i 2010 roku bank udzielił kredytów na kwotę 2,3 mld franków szwajcarskich.

Tak, ale pan premier Morawiecki był prezesem banku od maja 2007 roku do 2015 roku. Moja umowa jest z 2008 roku, a więc co najmniej od 2008 roku WBK udzielał kredytów denominowanych do franka szwajcarskiego. Kwota jest jednak ta sama, czyli 2,3 miliarda franków, i dotyczy około 6-7 tysięcy umów kredytowych denominowanych do franka szwajcarskiego podpisanych za prezesury pana Morawieckiego.
Jak zamierzacie wykorzystać przywołane słowa premiera Morawieckiego?


Rozważam możliwość wezwania pana premiera Morawieckiego na świadka w moim sporze sądowym z Bankiem Zachodnim WBK. Żeby pod przysięgą zeznał, czy wydał zgodę na udzielanie takich kredytów. Bo jeśli nie wydał, to pracownicy banku działali z czyjego upoważnienia? W takim przypadku można przyjąć, że moja umowa jest nieważna. Jako stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu apelujemy do osób, które mają  kredyty denominowane do franka szwajcarskiego w BZ WBK by robiły podobnie i wzywały pana premiera na świadka.

A co się w ogóle dzieje z tzw. ustawą frankową?

Są już trzy projekty. Jest projekt Kukiz ’15, jest projekt prezydencki złożony w Sejmie w sierpniu ubiegłego roku i jest trzeci projekt, tzw. antyspreadowy, także firmowany przez prezydenta Dudę. Zebrała się specjalna sejmowa podkomisja, został wybrany jej szef, którym został pan poseł Cymański. I czekamy co będzie dalej. Mamy nadzieję, że ta ustawa prezydenta Dudy nie będzie uchwalona. My ją określamy jako "kredyt na kredyt". Ona zakłada zwykłe okrucieństwo.
W tej ustawie jest zapis, że kredytobiorca, bez względu na walutę, w jakiej zaciągnął kredyt w banku, dostaje pomoc przez 36 miesięcy nawet do 2 tys złotych. Ale po tym okresie musiałby zacząć spłacać tę pożyczkę. A więc ktoś, kto ma problem ze spłatą jednego kredytu, prawdopodobnie będzie miał problem z drugim kredytem. Mało tego, ta ustawa przewiduje, że o tym, czy kredytobiorcy będą mogli skorzystać z funduszu wsparcia, w dużej mierze będą decydowały banki. A bankom będzie zależało na tym, żeby jak najszybciej wypowiadać umowy, by pieniądze przeznaczone na fundusz wsparcia mogły do nich szybko wrócić.

Czyli politycy pracują nad prawem, które kredytobiorców w żadnej mierze nie satysfakcjonuje?

To w żaden sposób nie rozwiąże trudnej sytuacji kredytobiorców. To jest zacieśnienie pętli na szyi zadłużonych, nakręcanie spirali zadłużenia.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...