
Róża Thun czarnym flamastrem zakreśliła dane osobowe autora w jednym z listów zakreśliła dane osobowe autora, w drugim liczne wulgaryzmy. Korespondencję tę zaprezentowała na Twitterze informując, iż o sprawie zawiadomiła prokuraturę. W obu listach zawarte są groźby pozbawienia życia europosłanki PO.
REKLAMA
"Ty żydowsko - niemiecka szmato. Przyjmij do wiadomości że podczas któregoś pobytu w Polsce zostaniesz usunięta spośród żywych, bo takie anty polskie szuje trzeba bezwzględnie zabijać. Pracujemy również nad obstawieniem twojego, gnido, domu w Zakopanem, bo tam też się nieraz pokazujesz" – czytamy w pierwszym z ujawnionych przez Różę Thun listów (pisownia oryginalna – przyp. red.). Tu nadawca, częstochowianin, zamieścił swoje dane. Ten list został napisany na maszynie. Drugi zaś - odręcznie, drukowanymi literami. Z bardzo wieloma wulgaryzmami.
W drugim z listów, jaki dotarł do biura europosłanki, padają wulgaryzmy. I pojawia się podobna groźba. "Oglądaj się szmato za siebie bo już jest po tobie już k**** jesteś martwa" – pisze autor, którego Róża Thun na Twitterze nazywa "milusińskim". Europosłanka informuje, iż o sprawie zawiadomiła już prokuraturę.
Treść listów wskazuje, iż nadawcy mocno zainspirowali się słowami Ryszarda Czarneckiego, który porównał Różę Thun do szmalcowników w czasie II wojny światowej. Za swoje słowa nie przeprosił, popadając w patos, że to atak nie na niego, lecz na Polskę. Ostatecznie skończyło się do tym, że Czarnecki został odwołany ze stanowiska wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego, jego miejsce zajął prof. Zdzisław Krasnodębski.
