
Obraził się na TVP Info, gości zaś w TOK FM. Na co dzień mieszka w Niemczech, w Polsce raczej tylko bywa. Kilka lat temu został usunięty z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego - jak sam twierdzi - za swoje polityczne poglądy. Z drugiej jednak strony, uchodzi za osobę zapatrzoną w Jarosława Kaczyńskiego i wyznawcę jego kultu. Oto prof. Zdzisław Krasnodębski, postać nietuzinkowa, możliwy następca Ryszarda Czarneckiego na stanowisku wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego.
Wyznawca – Na pewno będzie wielki pomnik Jarosława Kaczyńskiego w Warszawie – przewidywał niedawno zupełnie na serio prof. Zdzisław Krasnodębski na antenie RMF FM. Robert Mazurek zapytał go z ironią o monument prezesa PiS, lecz europoseł rozważania na ten temat snuł zupełnie na serio. Zastrzegł, że owszem, to jeszcze nie teraz, ale w przyszłości taki pomnik stanie bez wątpienia.
prof. Zdzisław Krasnodębski
europoseł Prawa i Sprawiedliwości
Gdy wiadomo było, że misja Beaty Szydło dobiega końca i nastąpi wymiana premiera, Krasnodębski nie krył, kogo widziałby w fotelu Prezesa Rady Ministrów – jego zdaniem ster władzy w państwie osobiście powinien był przejąć Jarosław Kaczyński.
Wierny Nie ma zatem wątpliwości, że europoseł Zdzisław Krasnodębski pozostanie wierny prezesowi PiS, jeśli - jak wskazują nieoficjalne informacje - to on zastąpi Ryszarda Czarneckiego na stanowisku wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Gdy wczoraj były działacz ZChN i Samoobrony został odwołany, wielu komentatorów zrobiło z niego męczennika.
Do chóru krytykujących decyzję dołączył Zdzisław Krasnodębski, argumentując, że skoro Czarneckiego spotkała kara, to podobny los powinien spotkać Guya Verhofstadta za słowa o 60 tysiącach maszerujących faszystów. Przyznał przy tym, że PiS ma obietnicę, iż będzie mogło wystawić innego kandydata w miejsce odwołanego wiceprzewodniczącego i z możliwości tej skorzysta.
Nie ma przy tym wątpliwości, że Krasnodębski przy Czarneckim już na pierwszy rzut oka wypada znacznie lepiej – może się pochwalić tytułem profesora socjologii, na co dzień wykłada na niemieckim Uniwersytecie w Bremie. W Niemczech na stałe mieszka od 1992 r. Ale przede wszystkim: nigdy politycznie nie zdradził. Noszenie biało-czerwonego krawata u boku Andrzeja Leppera to nie w jego stylu.

Przygodę z polityką rozpoczął po roku 2000, gdy mógł się już pochwalić niemałym dorobkiem naukowym. Był nie tylko profesorem Uniwersytetu w Bremie – wykładał także m.in. na Katolickim Uniwersytecie Ameryki, Columbia University czy Princeton University; był też członkiem Komitetu Socjologii Polskiej Akademii Nauk oraz miał zajęcia ze studentami na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Publicysta jednostronny Z tą ostatnią uczelnią pożegnał się w nieprzyjemnej atmosferze w 2011 r. Wówczas był już osobą mocno zaangażowaną politycznie i jednoznacznie kojarzoną z określoną opcją. Tuż przed wyborami prezydenckimi w 2005 r. Krasnodębski został członkiem honorowego komitetu poparcia Lecha Kaczyńskiego, później w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego był członkiem Rady Służby Publicznej przy premierze, w 2010 r., tuż przed katastrofą smoleńską, prezydent Kaczyński powołał go w skład Narodowej Rady Rozwoju. Jednocześnie uprawiał polityczną publicystykę choćby na łamach "Gazety Polskiej". I właśnie to - według jego relacji - miało był powodem rozstania z katolickim uniwersytetem.
prof. Zdzisław Krasnodębski
eurodeputowany PiS
UKSW sprawę widział inaczej – oficjalnym powodem rozstania uczelni z socjologiem nie były jego przekonania polityczne, lecz kwestie dydaktyczno - organizacyjne. Prof. Zdzisław Krasnodębski na wykłady do Warszawy przyjeżdżał zaledwie raz w miesiącu. Zdaniem władz Uniwersytetu prowadziło to do tego, iż zaniedbywał swoich studentów. Uczelnia oczekiwała, by profesor przyjeżdżał częściej – on odpowiadał, że jest to niemożliwe, bo na co dzień mieszka w Niemczech... tak jak obecna prezes Trybunału Konstytucyjnego.
Rozmówca I właśnie rozmowa z prezes TK Julią Przyłębską na antenie Polskiego Radia przed rokiem zwróciła uwagę wielu osób. Europoseł Krasnodębski wystąpił w niej bowiem nie jako jeden z gości, ale jako autor audycji! Rzecz niespotykana – polityk przeprowadzający wywiad na antenie publicznego nadawcy! Krasnodębski bowiem co jakiś czas przemienia się z polityka w dziennikarza i współprowadzi audycję "Konfrontacje Idei" w Polskim Radiu 24. Gości w niej osoby bliskie sobie w polityce – np. Annę Fotygę czy Marka Jurka. Że jest to niezgodne z dziennikarskimi standardami, które powinny obowiązywać w mediach publicznych? Najwyraźniej dla polityka jest to bez znaczenia.

Choć sam od mediów oczekuje wiele – jesienią ogłosił oficjalnie, że już nigdy nie przyjmie zaproszenia do TVP Info. Wybuchła niemała awantura, niektórzy myśleli, że Krasnodębski wręcz zmienia polityczną opcję. Tym bardziej, że polityk nie odmawia wizyt w mediach, które uchodzą za nieprzyjazne dobrej zmianie, choćby w TOK FM. Dopiero po pewnym czasie europoseł wyjaśnił, o co chodzi. Stwierdził, że chodzi "o grzeczność, nie o politykę".
W aktualnej politycznej układance jego nazwisko pasuje najbardziej – prezesowi PiS na pewno. Czy także innym eurodeputowanym w Strasburgu? To pokażą najbliższe dni.
