
W najbliższym numerze "Newsweeka" felietonista tygodnika bierze na cel prawicowy koncept "wielkomiejskiego wyborcy Platformy". W obawie, że sam nim jest, analizuje, czego potrzeba, żeby z niewdzięcznym nałogiem zerwać. Po rady sięga do prawicowych publicystów.
REKLAMA
Macin Meller w swoim felietonie "Wypędzanie leminga", bierze się w sarkastyczne szranki ze swoją lemingowatością. Jak pisze, "chce być niezależny i niepokorny". Tą krucjatę ozdrowieńczą zaczyna od lektury "Alfabetu leminga" Roberta Mazurka, który przeczytać można było w ostatnim numerze "Uważam Rze".
Jak pisze Meller, jeszcze nie wszystko stracone. Daleko mu bowiem do stereotypowego leminga. Nie mieszka w apartamentowcu, nie kupuje kawy w Stubucksie i nie lubi hipsterów. "Szansa na zbawienie jest" konkluduje w nadziei.
Ku zdziwieniu autora recepta na sukces jest następująca – w skrócie polega na krytyce klasy średniej i wszystkiego co jest z nią związane. Jeśli ktoś jest na dorobku, pracuje na dom czy samochód, a do tego mieszka w mieście, w oczach polskiej prawicy jest przegrany. Tak bowiem zostaje się niesławnym i pogardzanym lemingiem.
W walce ze stereotypem "wyborcy Platformy" walczyć można jeszcze na kilka sposobów. Na pewno wzgardy wymagać będą wakacje nad Morzem Śródziemnym czy turystyka w innych "egzotycznych" miejscach. Równie zgubny będzie kontakt z wszelkiej maści elektroniką (szczególnie tą ze znaczkiem nadgryzionego jabłka).
Prawicowe wskazówki, co wie każdy czytelnik "Uważam Rze" i co trafnie punktuje Marcin Meller, nie kończą się tutaj. Zgubnym może być bowiem chociażby posiadanie popularnego samochodu klasy średniej, Toyoty Auris (szczególnie w kolorze białym). Przekreśla nas również lunch w postaci równie japońskiej, surowej ryby, czyli sushi.
Nie da się jednak ukryć, że najlepszym sposobem na walkę z tym niewdzięcznym stereotypem "leminga", z któremu tak dzielnie przeciwstawia się felietonista tygodnika, to rychła sympatia wobec niepodzielnie nam panującej po prawej stronie sceny politycznej partii Jarosława Kaczyńskiego vel Prawo i Sprawiedliwość.
Wakacyjno-gryzoniowa metafora doskonale wpasowała się w letni sezon ogórkowy i jest pożywką wdzięcznego dialogu publicystów z obu stron światopoglądowej barykady. Wymiana złośliwości, ripost i ciętych komentarzy trwa więc w najlepsze.
Więcej przeczytasz w poniedziałkowym "Newsweeku".