
Beata Tadla i Jarosław Kret przypadkiem zrobili zaskakująco dużą promocję nowemu sezonowi "Tańca z Gwiazdami". Znana para dziennikarzy rozstała się niemal w momencie premiery popularnego show. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że oboje tam występuję i ich perypetie mogła niemal na żywo obserwować cała Polska. Księciem na białym koniu okazuje się tutaj inny z uczestników Krzysztof Gojdź, który zyskał już miano "pocieszyciela" Beaty Tadli.
REKLAMA
Rozstanie Beaty Tadli i Jarosława Kreta to jeden z najpopularniejszych show-biznesowych tematów ostatnich tygodni. Pikanterii wszystkiemu dodaje fakt, że dotychczas znana i lubiana para występowała w "Tańcu z Gwiazdami". Oczywiście każdy oddzielne ze dedykowanym zawodowym tancerzem i tancerka.
Jarosława Kreta już co prawda w "Tańcu z Gwiazdami" nie ma, ale jego udział w tanecznym show zapamiętamy na długo. Niestety nie ze względu na taneczne umiejętności, bo tych wyraźnie mu brakowało. Każdy, kto śledził program, widział, że prezenterowi jest z tańcem wyraźnie nie po drodze, co zresztą przyznał sam zainteresowany. Gdy odpadł w drugim odcinku, w trakcie mowy pożegnalnej przyznał, że jak widać nie każdego można nauczyć tańczyć. On sam jednak nie wyglądał na zmartwionego. Dało się widzieć raczej ulgę – w końcu po tym jak wylała się na niego fala hejtu, przyznał, że chce odpaść i wyjechać do USA.
Skąd ten hejt, skoro to prywatna sprawa dwóch osób? Internauci w tym rozstaniu stoją zdecydowanie po stronie Beaty Tadli. Na jej pocieszyciela wyrasta Krzysztof Gojdź znany szerzej jako "chirurg plastyczny gwiazd". On także jest jednym z uczestników programu, który nadal tańczy.
– Po tym jak Jarek złamał jej serce, Beata jest w fatalnym stanie. Potrzebowała kogoś, komu mogłaby się wypłakać. Wszyscy mężczyźni w "Tańcu z gwiazdami" starają się podtrzymywać ją na duchu, ale to w Krzyśku znalazła najbardziej oddanego powiernika. Krzysiek tłumaczy Beacie, że powinna skupić się teraz na tańcu, bo ten może być dla niej świetną terapią. Uspokaja ją też, mówiąc, że wszystko jeszcze przed nią. Dzięki niemu Beata trochę mniej przejmuje się sytuacją z Kretem – mówił informator "Faktu".
I piątkowy odcinek pokazał, że coś może być na rzeczy. W momencie grupowych spotkań wszystkich uczestników po tańcu każdej pary, dało się widzieć wymowne zachowanie Krzysztofa Gojdzia. Był wpatrzony w Tadlę jak w obrazek, stawał na palce, by zobaczyć i jej posłuchać po jej występie.
To jednak nie koniec, potem było jeszcze lepiej. Gdy zobaczyliśmy uczestników następnym razem, Gojdź stał już obok Tadli i... obejmował ją ręką co jakiś czas szeptał coś na ucho. Żeby było jeszcze lepiej, dosłownie kilka centymetrów obok stał Jarosław Kret. O prezenterze pogody można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że miał wtedy zachwyconą minę.
Ale spokojnie, bo przecież jedna sytuacja może być przypadkiem. Druga w sumie też. No to patrzcie, co wydarzyło się podczas następnego spotkania ze wszystkimi uczestnikami. Gojdź wpatrzony w Tadlę jak w obrazek na moment się zawahał, a następnie poprawił jej niby to źle ułożone włosy.
Jeśli chcecie zobaczyć to wszystko na własne oczy, tutaj jest cały odcinek dostępny online.